W Leicester City była pizza, w Fulham mógł być McDonald’s, a w Watfordzie może będzie obiad. Claudio Ranieri od lat motywuje piłkarzy darmowymi posiłkami, lecz dotąd nie przynosiło to natychmiastowych efektów. Czy na Vicarage Road będzie inaczej?
Claudio Ranieri znów motywuje piłkarzy darmowym posiłkiem. (fot. Reuters)
– Jeśli zachowamy czyste konto w meczu z Liverpoolem, zabiorę piłkarzy na obiad, nie pizzę! Pizza to za mało. Nie, nie, nie – obiecał uśmiechnięty Włoch w trakcie pierwszej konferencji prasowej w roli szkoleniowca Szerszeni.
Temat jedzenia wraca do 69-latka niczym bumerang. Wszystko zaczęło się w Leicester City. W sezon mistrzowski drużyna weszła zaskakująco dobrze i po pięciu kolejkach zajmowała drugie miejsce w tabeli. Ranieri nie był jednak całkowicie usatysfakcjonowany. Wiedział, że o utrzymanie – o to grały przecież Lisy – będzie łatwiej z pomocą czystych kont, których nie udawało się wówczas zachowywać. Przed starciem ze Stoke City wykonał więc ruch desperacko-motywacyjno-pomysłowy. Zapowiedział, że w nagrodę za występ na zero z tyłu kupi piłkarzom pizzę. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2. Na pierwszy w tamtych rozgrywkach mecz bez straty gola ekipa z King Power Stadium czekała do dziesiątej kolejki. Po pokonaniu Crystal Palace 1:0 zawodnicy wreszcie mogli udać się do włoskiej restauracji i skonsumować sukces. Za posiłek nie zapłacili, lecz musieli go sobie sami przygotować.
W 2018 roku Ranieri wrócił do Premier League, by spróbować uchronić Fulham przed spadkiem. Zadanie nie było łatwe, wszak gruntownie przebudowany po awansie zespół zajmował ostatnią pozycję w stawce. Jego nowy trener tryskał jednak charakterystycznym dla siebie humorem. – Tym razem pizza nie wystarczy. Muszę obiecać coś więcej. McDonald’s będzie lepszy – odparł zapytany o kolejny wypad na tradycyjne włoskie danie w zamian za czyste konto. The Cottagers celu nie osiągnęli, choć z Southampton wygrali 4:2. Był to jeden z nielicznych dobrych momentów Ranieriego na Craven Cottage. Pracę stracił w lutym, po zaledwie siedemnastu meczach. Pod wodzą jego następcy beniaminek spadł do Championship.
Przed weekendem nowy opiekun Watfordu nie podjął dużego ryzyka. O ile scenariusze, w których Leicester City i Fulham nie pozwalają zdobyć bramki prezentującym się słabo, zajmującym odpowiednio osiemnaste i siedemnaste miejsce w tabeli Stoke City oraz Southampton, można sobie było względnie łatwo wyobrazić, o tyle namalowanie w głowie obrazu Szerszeni zatrzymujących Liverpool wymaga wspięcia się na wyżyny fantazji.
The Reds są wiceliderami angielskiej ekstraklasy. W bieżącym sezonie jeszcze nie przegrali. Co istotniejsze, dotąd nie zdarzył im się występ bez strzelenia gola. W samej tylko lidze trafili już 17 razy (najwięcej). Oddają też największą liczbę strzałów (średnio 20,9 na 90 minut) i notują najwyższe współczynniki goli oczekiwanych (przeciętnie 2,4 na mecz). Prym w ofensywnych harcach wiedzie Mohamed Salah – współlider wyścigu o Złotego Buta Premier League i najlepszy obecnie piłkarz ligi. Z Watfordem Egipcjanin lubi grać jak z mało kim. W 6 spotkaniach z tym rywalem zdobył 8 bramek. Więcej razy karcił tylko defensywę West Hamu (9 trafień w 8 występach).
Beniaminek z Vicarage Road nie jest słaby na tyle, na ile wskazuje fakt, że podczas przerwy reprezentacyjnej został pierwszym w trwających rozgrywkach przedstawicielem angielskiej elity, który zwolnił szkoleniowca. Xisco Munoz wykonał solidną robotę. Niejeden właściciel klubu znajdującego się w podobnej sytuacji do Watfordu przyjąłby 7 punktów w 7 kolejkach z pocałowaniem ręki. Ale nie rodzina Pozzo. Bezwzględna i zimnokrwista. Niewykluczone, że jednym ze niewyartykułowanych publicznie powodów rozstania z hiszpańskim trenerem była postawa drużyny w defensywie. Pod względem liczby goli traconych na mecz (1,3) Szerszenie zajmują przyzwoite, dziesiąte miejsce w Premier League. Nie zachowały jednak ani jednego czystego konta. W tej kwestii jadą na tym samym wózku, co Newcastle United.
– Czy musimy się obudzić? Nie. Zmienić filozofię? Tak – mówi Claudio Ranieri i zapowiada, że będzie wymagał twardej gry w pojedynkach i „angielskiego ducha”. Jeśli piłkarze spełnią oczekiwania przy pierwszej próbie i zneutralizują najlepszy atak w lidze, obiad zjedzą na koszt nowego trenera. W Leicester City i Fulham obietnice Włocha nie skutkowały natychmiastowym efektem. Do trzech razy sztuka?
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.