Wtorkowy mecz z Dundalk FC będzie najważniejszym dla Legii Warszawa w ciągu dwóch ostatnich dekad. Wojskowi mają wielkie szanse przedrzeć siędo fazy grupowej Champions League, co będzie oznaczało dla klubu awans nie tylko pod względem sportowym i możliwość rywalizowania z najlepszymi drużynami w Europie, ale również przeskok o lata świetlne jeśli chodzi o finanse.
Gra przy Łazienkowskiej będzie się toczyła o pieniądze, których żaden polski klub nie zarobił jeszcze w europejskich pucharach, czyli o kwotę rzędu 14 milionów euro. Tyle ma trafić na konto zespołu, który pomyślnie przejdzie czwartą rundę eliminacji Ligi Mistrzów. Jest to suma za awans do fazy grupowej i przejście wcześniejszy rund kwalifikacyjnych.
W przypadku promocji do elity, mistrz Polski rozegra sześć spotkań w fazie grupowej i za każde będzie mógł dołożyć kolejne pieniądze do swojego dorobku. Zwycięstwo premiuje się bowiem kwotą rzędu miliona euro, a za remis można otrzymać 500 tysięcy. Warto jednak się włączyć do walki o jedno z dwóch czołowych miejsc w swojej grupie, ponieważ za awans do 1/8 finału można dostać kolejne 3,5 miliona euro.
Przypomnijmy, że Legia w pierwszym meczu z Dundalk rozegranym w Irlandii wygrała (2:0) i wydaje się, że tylko jakiś kataklizm może sprawić, by mistrz Polski jednak nie awansował do Champions League. Gra toczy się o wysoką stawkę, więc jeśli nie w tak sprzyjających okolicznościach, to kiedy?
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.