W drugiej połowie ligowego meczu Zagłębia Lubin ze Śląskiem Wrocław piłkarz gospodarzy – Janusz Gancarczyk występował na murawie w koszulce bez herbu swojego klubu. Kibice byli oburzeni, ale czy słusznie?
– Cała sytuacja wyniknęła z niedopatrzenia osób odpowiedzialnych za wydawanie zawodnikom sprzętu i w stosunku do nich wyciągnięte zostały konsekwencje. Sam zawodnik nie zawinił i kibice nie powinni odbierać całej sytuacji jako celowego działania ze strony piłkarza – czytamy na oficjalnej stronie internetowej Zagłębie Lubin.
– Tydzień wcześniej Gancarczyk wszedł na plac gry w 64 minucie meczu ligowego „Miedziowych” z GKS-em Bełchatów i to właśnie w tamtym spotkaniu herb Zagłębia został oderwany od jego koszulki. Do zdarzenia doszło pod koniec spotkania w trakcie walki o piłkę – informuje dalsza część komunikatu.
– Podczas starcia ze Śląskiem pomocnik Zagłębia w przerwie zmienił koszulkę, na tę, w której zagrał w Bełchatowie i nie zwrócił uwagi, że nie ma na niej klubowego emblematu. Osoby odpowiedzialne za sprzęt zawodników nie sprawdziły czy przygotowane na mecz stroje są kompletne, dlatego też w stosunku do nich zostały wyciągnięte konsekwencje – podsumowuje autor tekstu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.