Remis Ruchu Chorzów z Łódzkim Klubem Sportowym był największą niespodzianką sobotnich spotkań w ekstraklasie. Niebiescy nie zdobyli jednego puntu, a stracili dwa i kto wie czy nie były to punkty na wagę mistrzostwa Polski.
Rozczarowania po tym spotkaniu nie ukrywał kapitan Ruchu Rafał Grodzicki. Obrońca, który wystąpił przeciwko ŁKS-owi w specjalnej masce chroniącej złamany nos wyznał, że żałuje zmarnowanej szansy. – Pierwszą bramkę zdobyliśmy nieco przypadkowo i tak też wyglądało pierwsze 45 minut w naszym wykonaniu – powiedział.
– Strasznie przeszkadzało nam też słońce w tej części meczu. Po przerwie nie graliśmy już pod słońce i lepiej nasza gra wyglądała. Niestety dopisujemy tylko punkt, dwa punkty nam więc uciekły, ucieka też to pierwsze miejsce – dodał.
– Teraz patrzymy już jednak tylko na siebie, nie kalkulujemy. Jeśli w dwóch ostatnich meczach zdobędziemy komplet punktów, to ci którzy są teraz za nami już nas nie przeskoczą w tabeli – zakończył Grodzicki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.