Dobra wiadomość dla sympatyków Ruchu Chorzów. Kapitan zespołu, Rafał Grodzicki nie będzie musiał poddawać się operacji. Piłkarz podczas niedzielnego starcia z Podbeskidziem Bielsko-Biała doznał złamania nosa.
Grodzicki bezpośrednio po meczu został przewieziony do szpitala gdzie został oddany opiece lekarskiej. Po nastawieniu złamanego nosa i otrzymaniu środków przeciwbólowych kapitan Niebieskich został wypuszczony do domu. – Ból przy nastawianiu był straszny, na szczęście udało się go dobrze „zrekonstruować”. Dostałem potem środki przeciwbólowe i wróciłem późnym wieczorem na Cichą – powiedział.
Piłkarz Ruchu nie jednak słyszeć o jakiekolwiek przerwie w grze i już szykuje się na przyszłotygodniowe starcie z Wisłą Kraków. – Ja chcę grać w niedzielę z Wisłą. Być może będę musiał grać w masce – wyznał zdecydowanie. – Być może. Najpierw będą musiał ją przymierzyć. Jak nie będzie mi pasowała, to będziemy starali się z klubem sprowadzić nową maskę dla mnie – dodał.
Grodzicki odniósł się także w kilku słowach do remisu Ruchu z Podbeskidziem. Niebiescy prowadzili już z Góralami 2:0, ale nie dowieźli korzystnego rezultatu do ostatniego gwizdka. – Marnym pocieszeniem jest dla nas fakt, że było to nasze siódme spotkanie bez porażki. Zawaliliśmy ten mecz i trzeba z tej lekcji wyciągnąć natychmiast wnioski. Szkoda tylko, że uciekły nam także dwa punkty, bo moim zdaniem nie graliśmy źle i zasłużyliśmy na zwycięstwo – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.