Grzegorz
Bonin nie ukrywa, że powrót do Górnika Zabrze bardzo go cieszy. Pomocnik
przyznaje, że przy Roosevelta chce się odbudować i jednocześnie wnieść
dodatkową jakość do drużyny. – Chcę pomóc Górnikowi osiągnąć coś więcej –
mówi piłkarz.
W
piątek Grzegorz Bonin podpisał półroczną umowę łączącą go z Górnikiem.
Prezes Artur Jankowski przekonywał, że sześciomiesięczny kontrakt jest
dobry dla obu stron. Piłkarz zgadza się z takim postawieniem sprawy.
– Zawodnik
zawsze wolałby dłuższy kontrakt. Jednak jestem w takiej sytuacji, że
nie powinienem stawiać warunków. Klub zaproponował mi półroczną umowę, a
ja natychmiast się zgodziłem. Myślę, że taki obrót spraw rzeczywiście
satysfakcjonujące obie strony. W ten sposób dajemy sobie czas. Ja mam
pół roku na udowodnienie, że jestem w stanie być silnym ogniwem tej
drużyny – stwierdza Bonin.
Pomocnik przyznaje również, że bardzo
ważnym argumentem skłaniającym go do powrotu do Zabrza była postać
trenera Adama Nawałki, który uchodzi za fachowca przywracającego
piłkarzy do dawnej formy.
Zawodnik wspominając lata spędzone w Górniku przyznaje, że nie wyglądały one tak, jakby chciał. – Mój
pobyt w Zabrzu był nieco dziwny… Trafiłem do Górnika i wszędzie
zapowiadano, że walczymy o puchary. Przydarzył się natomiast bardzo
słaby sezon i spadek. W kolejnym musieliśmy więc walczyć o powrót do
Ekstraklasy, a to okazało się trudnym zadaniem, mimo że ponownie
mówiono, że awans wywalczymy łatwo i przyjemnie. Później był ten sezon, w
którym zajęliśmy szóste miejsce… – wspomina piłkarz, a następnie dodaje, że wciąż dręczą go wyrzuty sumienia.
– Nie
ukrywam, że ten spadek rzucił się cieniem na historię wielkiego Górnika
i to we mnie siedziało. Właśnie dlatego za najbardziej pożyteczny w
moim pobycie w Górniku uznaję ten rok, w którym wywalczyliśmy powrót do
Ekstraklasy. Teraz w Zabrzu jest dobrze, więc mam nadzieję, że pomogę
temu klubowi osiągnąć coś więcej – zdradza na koniec Bonin.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.