W inauguracyjnym spotkaniu T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź przed własną publicznością zremisował 1:1 (0:0) z aktualnym mistrzem Polski Wisłą Kraków. Dla wychowanka łódzkiej drużyny, Piotra Grzelczaka, występ przeciwko wiślakom był setnym spotkaniem w trykocie Widzewa.
– Mało brakowało, a mój setny występ w Widzewie zakończyłby się bardzo miło. Prawie wygraliśmy z mistrzem Polski – mówi Piotr Grzelczak. – Wisła w ostatniej akcji zaryzykowała i zagrała piłkę do przodu. Przedarł się do niej Biton i wykorzystał sytuację. Szkoda tej straconej bramki, bo na pewno mieliśmy sporo okazji, aby podwyższyć wynik. Moim zdaniem więcej klarownych sytuacji było po naszej stronie, m.in. dwie poprzeczki. Niestety spotkanie zakończyliśmy z jednopunktowym dorobkiem – dodał widzewiak.
Grzelczak swój setny występ mógł przypieczętować zdobyciem bramki. W czwartej minucie spotkania znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Wisły. – Byłem zaskoczony tą sytuacją. Piłka przemknęła między dwójką obrońców i doszła do mnie. Mogłem spokojnie przyjąć, ale zdecydowałem się na oddanie strzału z pierwszej piłki. Niestety było to nieczyste uderzenie – mówi o swojej sytuacji z początku spotkania 23-latek.
Zdaniem widzewiaka zespołowi do zwycięstwa nie zabrakło sił. – Sił nam nie zabrakło. Wisła przeważnie grała długą piłką i jedna z nich pozwoliła im wyrównać wynik spotkania. Możemy mieć tylko pretensje do siebie – uważa Piotrek. – Mamy nadzieję, że w kolejnych meczach będziemy grać jeszcze lepiej. Chcemy w każdym spotkaniu grać o zwycięstwo i być jak najlepsi.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.