– Możemy się cieszyć, że miło pożegnaliśmy się z naszymi kibicami. Szkoda, że nie strzeliliśmy drugiej bramki, ale z drugiej strony mogliśmy też ją stracić, więc najważniejsze, że są trzy punkty – zapewnił Piotr Grzelczak z Widzewa Łódź, który w środę pokonał 1:0 Lechię Gdańsk.
Dla Grzelczaka było to już piąte trafienie w piątym ostatnim meczu. – Cieszę się z tego powodu. Trener daje mi szansę gry, piłka szuka mnie w polu karnym, a ja staram się wykańczać sytuacje. Przy bramce z Lechią podjąłem szybką decyzję, uderzyłem piłkę z dużego palca i wpadła. W drugiej połowie też miałem dobrą sytuację, mogłem podawać do Sernasa, ale go nie widziałem. Może gdyby mi krzyknął, to bym ją puścił, a tak to chciałem ją uderzyć w stronę bramki, ale mi się nie udało – przyznał autor ośmiu trafień w tym sezonie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.