W sobotę Piast podejmować będzie Podbeskidzie i zwłaszcza dla podopiecznych Marcina Sasala to będzie niezwykle istotny mecz. Coraz lepiej radzi sobie w zespole Górali Ireneusz Jeleń, ale sforsować defensywę beniaminka będzie trudno.
– Nie wiem czy zagram właśnie na Irka Jelenia, bo taktyka zależy od naszego trenera – mówi „PN” Damian Zbozień. Dla obrońcy Piasta, którego koledzy ochrzcili już Gustlikiem, będzie to kolejny mecz w charakterystycznym kasku na głowie chroniącym pękniętą czaszkę. – Ten mecz jest jednak dla nas szalenie ważny, bo po raz pierwszy w tym sezonie będziemy ustawieni w roli faworyta i ciekaw jestem jak sobie z tym poradzimy.
– W tej chwili w klubie i w drużynie panuje spokój, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że przy niekorzystnym scenariuszu, mogło być nerwowo. Jeśli Piast przegrałby ze Śląskiem, a Podbeskidzie wygrało z Polonią, to sobotnie spotkanie miałoby dla nas inny ciężar. A tak jest spokojniej, bo różnica wynosi już dziesięć punktów. O serii porażek staramy się już nie pamiętać. Robimy z trenerem Marcinem Broszem swoje, mocno pracujemy na treningach. Głosy o rzekomej dymisji trenera były dla mnie niezrozumiałe. Tym bardziej, że w klubie panował spokój i – moim zdaniem – tematu zmiany szkoleniowca w ogóle nie było – zakończył Zbozień.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.