Zarówno piłkarze, jak i kibice FC Barcelony z całą pewnością nie są zadowoleni z ostatniego spotkania w Lidze Mistrzów. Blaugrana przegrała bowiem równie wysoko, jak i zasłużenie z londyńską Chelsea i można stwierdzić, że i tak nie był to najwyższy wymiar kary. The Blues nie dawali Katalończykom dojść do słowa, sami świetnie eksponując i wykorzystując słabości rywala.
Można by przez długo wymieniać aspekty, które nie zagrały tamtego wieczoru w drużynie prowadzonej przez Hansiego Flicka. Zawiodły zarówno indywidua jak i kolektyw. Choć po pierwszej połowie Chelsea prowadziła tylko 1:0, czerwona kartka otrzymana przez Ronalda Araujo w jej końcówce znacznie zredukowała i tak już iluzoryczne szanse na odwrócenie losów spotkania przez gości.
Urugwajczyk nabawił się wykluczenia w dość głupi sposób, z boiska wyleciał bowiem za dwie żółte kartki. Szczególnie ciężko zrozumieć otrzymanie tej drugiej. Araujo popełnił faul w bocznej strefie boiska, gdzie sytuacja wcale nie była dramatyczna, a przewinienie najzwyczajniej w świecie niepotrzebne.
Po zimnym, wtorkowym prysznicu Barcelona wraca na własne podwórko, gdzie sytuacja również jest napięta. Duma Katalonii traci zaledwie punkt do liderującego Realu, a więc każde oczko jest na wagę złota. Najbliższe spotkanie Blaugrana zagra w sobotę u siebie. Na nowe Camp Nou przyjedzie Deportivo Alaves, a więc komplet punktów powinien być obowiązkiem.
Co ciekawe, w starciu z Deportivo zabraknąć ma Araujo. Jak podaje Javier Miguel, Urugwajczyk nie pojawił się na piątkowym treningu, nie było go również w czwartek. Według rzekomych źródeł z szatni, powodem tego stanu rzeczy ma być jego zmęczenie nie tylko fizyczne, ale i psychiczne.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.