Gwiazdy Realu zawiodły. Barcelona lepsza w El Clasico!
Gran Derbi dla Barcelony! Podopieczni Gerardo Martino pokonali na własnym boisku Real Madryt 2:1 i potwierdzili swojego przodownictwo w tabeli Primera Division.
Sanchez i Neymar rozmontowali defensywę Królewskich
Kibice w całej Hiszpanii i reszcie Europy, od kilkunastu dobrych dni ostrzyli sobie zęby na wielkie starcie Barcelony z Realem. Dwaj giganci futbolu, natężenie piłkarskich gwiazd na jednym metrze kwadratowym przekraczające wszelkie normy i starcie Leo Messiego z Cristiano Ronaldo. Warto było czekać.
Na papierze szanse były wyrównane, jednak boiskowe realia pokazały, że lepiej tego dnia dysponowana jest Barcelona. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 19. minucie. Andres Iniesta obsłużył świetnym podaniem Neymara, a ten wpadł w pole karne i sprytnym strzałem w kierunku dalszego słupka pokonał Diego Lopeza. Piłka po drodze do bramki odbiła się jeszcze od Daniela Carvajala i po rykoszecie wpadła do siatki obok bezradnego bramkarza Realu. Cóż za debiut Brazylijczyka w tym wielkim klasyku.
Czymże byłyby El Clasico bez ostrej gry i kontrowersji? Także więc i takich elementów nie zabrakło na Camp Nou. Ze swoimi rywalami od początku nie patyczkował się Sergio Ramos, który bardzo szybko otrzymał żółtą kartkę za faul na Neymarze, a dotrwał na boisku do 56. minuty (wtedy został zmieniony przez Carlo Ancelottiego) jedynie dzięki łaskawemu potraktowaniu przez sędziego Alberto Undiano Mallenco.
Królewscy tuż przed końcem pierwszej połowy mogli, a właściwie powinni doprowadzić do remisu. Ronaldo posłał ładną piłkę ze skrzydła do Samiego Khediry, jednak ten mając przed sobą jedynie Victora Valdesa, uderzył wprost w niego. Co ciekawe, w tej sytuacji interweniował także Adriano, który pomógł swojemu bramkarzowi zagrywając ręką. Mimo protestów gości, arbiter nie przyznał Realowi rzutu karnego.
Jeśli komuś było mało emocji w pierwszej połowie, to druga część powinna go zdecydowanie usatysfakcjonować. Im bowiem dalej w mecz, tym coraz groźniejszy stawał się Real Madryt. Doskonałe okazje mieli Ronaldo, który przegrał pojedynek jeden na jednego z Valdesem i Karim Benzema, który popisał się atomowym strzałem z dystansu, jednak gospodarzy uratowała w tej sytuacji poprzeczka.
W 71. minucie na boisku ponownie zawrzało. Javier Mascherano przewrócił w polu karnym rozpędzonego Cristiano Ronaldo i chociaż Portugalczyk był pewny, że Realowi należy się karny, to sędzia Mallenco pozostał niewzruszony. Sytuacja bardzo kontrowersyjna.
Kilka minut później było już po zawodach. Na świetną pozycję został wypuszczony rezerwowy Alexis Sanchez, który z łatwością ograł obrońcę i zauważył wysuniętego przed własną bramkę Diego Lopeza. Chilijczyk nie zastanawiał się więc zbyt długo i kapitalnym lobem umieścił futbolówkę w siatce. Cóż za maestria, cóż za kunszt Alexisa Sancheza.
Real odpowiedział w doliczonym czasie gry, kiedy to z szybkim kontratakiem wyszedł Jese. Rezerwowy gości znalazł się w sytuacji sam na sam z Valdesem i mocnym strzałem wpakował piłkę do siatki. Bramkarz Barcelony, który do tej pory spisywał się bez zarzutu, tym razem się nie popisał.
Więcej bramek już na Camp Nou nie obejrzeliśmy. Barcelona wygrała 2:1 i umocniła się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Przewaga Dumy Katalonii na Realem wynosi aktualnie sześć punktów, co nie jest jeszcze taką różnicą, której Królewscy nie mogliby na przestrzeni całego sezonu zniwelować.
Warto przypomnieć, że na boisku mogliśmy zobaczyć w tym meczu Garetha Bale’a, jednak wracający po kontuzji Walijczyk zdecydowanie nie udźwignął ciężaru El Clasico. To jeszcze nie był jego czas. To jeszcze nie było jego spotkanie.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.