Wielu ekspertów przed rozpoczęciem sezonu ekstraklasy czarnego konia upatrywało w Jagiellonii Białystok. Po pierwszych meczach trudno jednoznacznie stwierdzić, że klub z Podlasia zupełnie zawiódł, niemniej jednak wywalczenie pięciu punktów w trzech spotkaniach przed własną publicznością na kolana nie rzuca. W dodatku Tomasz Hajto stracił najlepszego w tych meczach zawodnika Macieja Makuszewskiego, zyskał za to Euzebiusza Smolarka.
(…)
– Zdaję sobie sprawę, w jakich realiach finansowych działają polskie kluby, dlatego jeśli pojawia się dobra oferta za zawodnika, to zazwyczaj dochodzi do transferu, ale czy mimo wszystko nie żal panu straty Macieja Makuszewskiego – piłkarza, który na początku sezonu prezentował się w pana zespole najlepiej? – Nie żal, ponieważ klub zarobił na Maćku milion euro netto. To w naszej rzeczywistości naprawdę duże pieniądze. Nie jesteśmy Legią Warszawa czy Lechem Poznań, aby odrzucać takie oferty. Zachowujemy spokój, znajdziemy zastępstwo dla Maćka.
– A może już znaleźliście? Widzi pan Euzebiusza Smolarka w ataku czy może jednak z boku pomocy? – Ebi może zagrać także jako pomocnik podczepiony pod napastnika, możliwości jest wiele. Ale tak po prawdzie przed meczem z Polonią Warszawa to miałem dylemat, jak tu w ogóle skompletować kadrę, na szczęście przed kolejnym spotkaniem z Piastem Gliwice ten problem powinien już zniknąć.
– Jak w ogóle Smolarek prezentuje się na treningach? Ma duże zaległości? – A co ja mam panu powiedzieć po kilku dniach wspólnej pracy? Mam kłamać albo wygłaszać oklepane slogany? Za wcześnie, żeby to uczciwie ocenić.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.