Jagiellonia Białystok w nowym sezonie miała zachwycać i walczyć o miejsce w pierwszej szóstce ligi. Z wielu względów jest inaczej – Jaga traci punkty i jak na razie na pierwszą szóstkę nie ma szans. Trener Tomasz Hajto w pewnym momencie „miał już ciepło”…
Media przed meczem z Pogonią w Szczecinie donosiły, że w przypadku ewentualnej porażki Jagiellonii, Hajto mógł stracić pracę. – Rozmawiałem o tym z prezesem Cezarym Kuleszą. Zapewnił mnie o swoim zaufaniu, ale mam świadomość, że trener, podpisując kontrakt, składa również autograf pod swoim zwolnieniem – mówi na łamach Super Expressu Hajto.
– Przychodząc do Jagiellonii, zastałem w kadrze 34 zawodników. Odchudziłem skład, postawiłem na zawodników, którzy chcą grać i walczyć. Chcę odcisnąć swój stempel na grze Jagi. I jestem pewien, że mi się to uda. Z całą rodziną przeprowadziłem się do Białegostoku, bo chcę tu coś stworzyć. Wierzę, że uda mi się pokazać, jak ważny jest dla mnie ten klub – dodaje.
Jagiellonia w poniedziałek na zakończenie siódmej kolejki zagra z Lechią Gdańsk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.