Ważą się losy Tomasza Hajty, kandydata na szkoleniowca Jagiellonii Białystok. Już w środę specjalna komisja przy PZPN zadecyduje o tym, czy były reprezentant Polski otrzyma warunkowe pozwolenie na prowadzenie zespołu w Ekstraklasie.
O taką zgodę nie będzie jednak łatwo ponieważ przeciwko są czołowi przedstawiciele związku z Wojciechem Łazarkiem i Antonim Piechniczkiem na czele. – Musimy przestrzegać ustanowionych przez siebie reguł – wyznał selekcjoner, który w 1982 roku doprowadził reprezentację Polski do trzeciego miejsca na świecie.
– Proszę sobie wyobrazić, że za chwilę kierowcy zaczną, ot tak, dostawać prawo jazdy pod biurkiem. I co z tego wyniknie? Jeden będzie jeździł lewą, a drugi prawą stroną. Jeden zatrzyma się na zielonym świetle, a na czerwonym wciśnie gaz do dechy. I właśnie dlatego mówię, żeby w tej sprawie nikt nie będzie pouczać PZPN. Reguły są święte – kontynuował Piechniczek.
Wpływu na decyzję byłego selekcjonera nie ma nawet, to że, to właśnie za jego kadencji Hajto debiutował w kadrze. – Mam do niego olbrzymi sentyment. Pamiętam nawet, że za nominację Tomka do kadry dostałem mocno po głowie. Ktoś napisał, że jak reprezentacja ma przegrywać, to niech trener dalej powołuje takich zawodników, jak Hajto. A potem okazało się, że to ja miałem rację – zdradził.
– Ten piłkarz przez wiele lat był filarem naszej narodowej drużyny. Jednak zdania nie zmieniam. Hajto w tej chwili nie może być trenerem Jagiellonii – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.