Można
oczywiście stawiać wniosek, że potknięcie w Astanie na
inaugurację eliminacji mistrzostw świata 2018 roku to jedynie
wypadek przy pracy, ale nie sposób oprzeć się refleksji, że taki
styl, a w zasadzie brak stylu, i utrata dwóch punktów nie miały
prawa przytrafić się zespołowi, który
wydawał się niezwykle rozpędzony po udanym występie na Euro 2016
we Francji.
Przed
wylotem reprezentacji Polski na kraniec Europy prezes PZPN Zbigniew
Boniek postawił tezę, że nie wszyscy faworyci naszej grupy zdobędą
komplet, czyli po 12, punktów w rywalizacji z Kazachstanem i
Armenią. A z kolei ci, którzy unikną strat w starciach z dwoma
najniżej notowanymi, ale też i bardzo niewygodnymi na własnym
terenie, rywalami z grupy E, spokojnie będą mogli pakować się na
mundial do Rosji. Niestety, szybciej niż zakładał autor, słowa
Zibiego znalazły potwierdzenie. To znaczy nie ma sensu wróżyć
dziś niepowodzenia biało-czerwonym na mecie kwalifikacji, w Astanie
świat nie zawalił się zespołowi Adama Nawałki na głowę, ale
niewątpliwie nasi piłkarze utrudnili sobie zadanie.
I
to w sytuacji, kiedy świetnie weszli w mecz, szybko objęli
prowadzenie, zdołali podwyższyć rezultat, kontrolowali spotkanie i
powinni strzelić kolejne gole. Zatem utrudnieniem nie okazały się
przesunięcie czasowe i odmienny klimat, a nawet sztuczna
nawierzchnia, która wcale – w początkowym okresie – nie
faworyzowała gospodarzy. Problem w tym, że po 35 minutach sprawnie
funkcjonujący mechanizm zaczął się rozregulowywać. I tak
naprawdę rozstroił się jeszcze przed zejściem do szatni. I to tak
skutecznie, że rywale wypracowali przed zmianą stron dwie bramkowe
sytuacje. A po wyjściu z szatni Siergiej Chiżniczenko potrzebował
ledwie kwadransa, żeby doprowadzić do wyrównania. Czyli w
piętnaście minut strzelił więcej goli niż przez cały okres
pobytu w kieleckiej Koronie w ekstraklasie. W 26 występach! Z
jakiego powodu reprezentanci Polski utracili koncentrację, zupełnie
oddali inicjatywę i nie potrafili już odzyskać kontroli nad meczem
– to pytanie do sztabowców selekcjonera, którzy na spokojnie
przeprowadzą analizę wpadki w Kazachstanie. Znacznie bardziej
istotne wydaje się jednak pytanie, czy wszyscy, którzy dostali
szansę w Astanie, powinni znaleźć się w wyjściowym składzie
biało-czerwonych, a potem grać do końcowego gwizdka?
(…)
O
ile podczas Euro zdarzały się spotkania, w których polski zespół
funkcjonował w każdym aspekcie na najwyższych obrotach, o tyle w
Astanie zbyt wielu zawodników i elementów było na zbyt niskim
pułapie. Werwy wystarczyło na niewiele ponad dwa kwadranse, a potem
niewiele już współgrało tak, jak oczekiwaliby kibice. Dlatego
zasadne jest pytanie, z jakiego powodu selekcjoner nie zdecydował
się na większą liczbę zmian? I wcześniej niż wpuścił na
boisko Karola Linettego? Zwłaszcza że miał w odwodzie skutecznych
w klubach zagranicznych Kamila Wilczka i Łukasza Teodorczyka – o
jednego z nich aż prosiło się, aby zastąpił bezproduktywnego w
niedzielę Milika. Cóż, najwyraźniej najlepszego dnia nie miał
również nasz trener…
Mecz
w Astanie, który zupełnie nie udał się biało-czerwonym, to już
– zła – historia. Być może zimny prysznic na zbyt rozgrzane
dobrym wynikiem w finałach ME głowy podziała zbawiennie. Oby,
klasowy zespół nie ma bowiem prawa w tak niefrasobliwy i w sumie
zawstydzający sposób tracić wypracowanej, zdecydowanej już,
przewagi. Po odlocie we Francji, pora wrócić na ziemię. I to
najwyższa…
Adam
Godlewski
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.