Przed piątkowym meczem Śląska z Podbeskidziem historia stoi zdecydowanie po stronie wrocławskiego klubu. Biorąc jednak po uwagę tylko spotkania rozegrane dotąd w Bielsku-Białej, faworytem pojedynku powinni być gospodarze, którzy jeszcze nigdy nie przegrali z WKS-em przed własną publicznością w lidze.
W krótkiej historii spotkań pomiędzy oboma zespołami Śląsk grał sześciokrotnie na terenie rywala. W ubiegłorocznym październikowym meczu w ramach rozgrywek o Puchar Polski wrocławianie po raz pierwszy w historii pokonali Górali na ich terenie, dzięki bramce zdobytej przez Piotra Celebana. W pozostałych grach trzy razy padł remis oraz dwukrotnie Śląsk schodził z boiska pokonany. Oznacza to, że w najbliższym meczu mistrzowie Polski będą mieli szansę na historyczne zwycięstwo z Podbeskidziem w lidze.
Jeśli jednak zsumujemy rywalizację obu zespołów, to korzystniejszym bilansem bezpośrednich spotkań może pochwalić się Śląsk. Wszystko za sprawą doskonałej formy wrocławian na własnym stadionie – w dotychczasowych pięciu meczach mistrzowie Polski za każdym razem odprawiali rywala z kwitkiem.
Śląsk 11 razy spotykał się z Podbeskidziem. Bilans meczów to 6 zwycięstw Śląska, 3 remisy i 2 wygrane Podbeskidzia. Śląsk zdobył w dotychczasowej rywalizacji 14 bramek, tracąc 8 goli. W Bielsku-Białej obie drużyny rozegrały sześć spotkań. WKS raz wygrał, trzykrotnie remisował i odniósł dwie porażki. Śląsk zdobył na wyjeździe 3 bramki, tracąc 6 goli – czytamy na „slaskwroclaw.pl”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.