Historyczny triumf Aston Villi w Belgii. Powrót Casha, dramat Mechele i Tzolisa
FC Brugge ponownie nie przestraszyła się wyżej notowanego rywala, wysoko zawieszając poprzeczkę Aston Villi. W końcówce jednak indywidualne błędy graczy gospodarzy, uniemożliwiły Brugi choćby remis.
Spotkanie na Jan Breydel Stadion rozpoczęło się znakomicie dla gości z Birmingham. W 5. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Tyron Mings przedłużył piłkę głową. Ta trafiła do niepilnowanego Leona Bailey`a, który z bliska umieścił ją w siatce. Szybko stracony gol nie załamał jednak gospodarzy, którzy wyrównali sześć minut później. Podawał Christos Tzolis, a kapitalnym, płaskim strzałem po ziemi popisał się Maxim De Cuyper.
Po intensywnym początku, przez kolejny kwadrans w Bruggi gra toczyła się głównie w środku pola. Gorąco zrobiło się dopiero w 31. minucie. W polu karnym piłkę przejął Chemsdine Talbi i uderzył mocno, ale jego strzał znakomicie wybronił Emiliano Martinez.
W drugiej połowie aż do 70. minuty kibice nie oglądali zbyt wielu groźnych sytuacji. Dopiero wówczas gra się ożywiła. Najpierw zza pola karnego uderzał Marco Asensio, ale FC Brugge uratował Simon Mignolet. Z dobitką pospieszył jeszcze wprowadzony z ławki Matty Cash, ale reprezentant Polski fatalnie spudłował. Chwilę później akcja przeniosła się pod pole karne AV, ale z najbliższej odległości także minimalnie chybił Hans Vanaken. Parę minut później Vanaken podawał, a spektakularnym pudłem „popisał się” Tzolis.
I gdy wydawało się, że zwycięski gol dla gospodarzy jest kwestią czasu, w 82. minucie bramkę zdobyli The Villans. Z prawej strony dośrodkowywał Morgan Rogers, a piłkę nieszczęśliwie do własnej bramki skierował Brandon Mechele. W 86. minucie Tzolis z kolei sfaulował szarżującego w polu karnym Casha, a rzut karny na gola zamienił Asensio.
W końcówce na boisku zameldował się jeszcze Michał Skóraś, ale podobnie jak reszta jego kolegów, nie był w stanie zmniejszyć rozmiarów porażki. Dla Aston Villi było to z kolei historyczne, pierwszego wyjazdowe zwycięstwo w europejskich pucharach z belgijskim klubem.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.