Co jakiś czas Pepe przypomina kibicom na całym świecie o swojej głupocie. Podobnie było kilka dni temu, kiedy sfaulował Lionela Messiego. To nie pierwsze skandaliczne zachowanie Portugalczyka.
W poprzednią środę Real Madryt podejmował Barcelonę w ćwierćfinale Pucharu Króla. Królewscy przegrali ze znienawidzonym rywalem 1:2, a po raz kolejny w swojej karierze ciśnienia nie wytrzymał Pepe. Portugalczyk nadepnął na dłoń Lionela Messiego. Nie zauważył tego arbiter, ale miliony widzów na świecie przed ekranami telewizorów już tak. I zaczęło się na nowo. Defensor Królewskich nie pierwszy raz w życiu naczytał się na swój temat inwektyw. „Pepe idiota”; „Pepe piłkarski bandyta”; „Pepe tchórz” – to raczej te delikatniejsze obelgi.
A wszystko przez to zachowanie z pierwszego meczu ćwierćfinałowego w Pucharze Króla:
Za środowy incydent Pepe przeprosił najlepszego piłkarza na świecie. – Chcę zaznaczyć na samym początku, że moje zagranie nie było celowe i nigdy nie chciałem go skrzywdzić. Jeżeli Messi czuje się urażony, to chcę powiedzieć, że jest mi naprawdę przykro. W mojej głowie nigdy nie pojawiła się myśl, aby skrzywdzić innego piłkarza – powiedział w specjalnym oświadczeniu portugalski obrońca. Patrząc w przeszłość szczególnie to ostatnie zdanie wypowiedziane przez Pepe brzmi groteskowo. „W mojej głowie nigdy nie pojawiła się myśl, aby skrzywdzić innego piłkarza”. Serio?
Oczywiście natychmiast przypomina się spotkanie Realu Madryt z Getafe w sezonie 2008-09. To wtedy po raz pierwszy świat zobaczył gorsze oblicze Pepe. Portugalczyk dostał niesamowitego ataku złości i w dzikim szale dosłownie skopał piłkarza rywali – Javiera Casquero. Co ciekawe, doskonale tę sytuację powinien pamiętać Eugen Polanski, który wówczas występował w Getafe. Za tamten napad niewytłumaczalnej agresji Pepe został zawieszony na dziesięć spotkań. – Aby być zawodowym piłkarzem musisz być przygotowany nie tylko fizycznie i technicznie, ale również psychicznie – mówił po wszystkim Casquero. Doświadczony Hiszpan trafił w samo sedno.
Pepe skopał piłkarza Getafe:
Zdeptanie dłoni Messiego nie było pierwszym zachowaniem, przez które w tym sezonie Pepe stał się antybohaterem hiszpańskich oraz światowych mediów. We wrześniu Levante podejmowało Real. Wówczas Pepe za swój cel obrał sobie Xaviego Torresa. – Byłem przerażony, kiedy Pepe nadepnął mi na piętę, a następnie kopnął w głowę. Portugalczyk mnie nie przeprosił, ale przecież wszyscy dobrze go znamy… – powiedział po spotkaniu zawodnik Levante. Zadziwiający był fakt, że w pomeczowych wypowiedziach Pepe narzekał jeszcze na pracę arbitra.
Faul na zawodniku Levante:
Za zawodnikiem Realu już zawsze ciągnąć się będzie wizerunek brutala. Zresztą już raz to się na nim zemściło. W poprzednim sezonie Królewscy odpadli z Ligi Mistrzów po pojedynku z Barceloną. W pierwszym meczu Real przegrał 0:2, ale w 61. minucie z boiska niesłusznie został wyrzucony właśnie Pepe. Wszystko przez to, że arbiter dopatrzył się faulu na Danim Alvesie. Wówczas był bezbramkowy remis, ale osłabieni gospodarze w końcówce nie dali rady Katalończykom. Rewanż zakończył się remisem 1:1 i w efekcie awans wywalczyła drużyna Pepa Guardioli.
Defensor Realu Madryt nie zmieni się. Przez jakiś czas może odpuści agresywną grę, ale kiedyś ponownie nie wytrzyma ciśnienia. A szkoda, bo pomijając jego brutalną grę, to naprawdę dobry obrońca.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.