Szok, niedowierzanie i
konsternacja. Tylko przez cztery kolejki trwał zwycięski marsz
Barcelony w Primera Division. W rozegranej w środku tygodnia piątej
serii zmagań Duma Katalonii została rozgromiona przez rewelacyjną
Celtę i wypadła ze ścisłej czołówki tabeli La Liga. Czy
zaledwie trzy dni wystarczyły, aby podopieczni Luisa Enrique zdołali
podnieść się po nokaucie w Vigo?
Neymar strzelił honorowego gola i jako jedyny piłkarz Barcelony mógł być odrobinę zadowolony ze swojego występu w meczu z Celtą Vigo (foto: Ł. Skwiot)
Przegrana 1:4 z Celtą Vigo to
jeden z najgorszych rezultatów osiągniętych przez Barcelonę w
najnowszej historii tego klubu. Po raz ostatni tak wysokiej porażki
w lidze Barca doznała ponad siedem lat temu, kiedy w maju 2008 roku
drużyna prowadzona wówczas przez Franka Rijkaarda została rozbita
przez Real Madryt również 4:1.
– Mam nadzieję, że porażka w
Vigo zainspiruje nas do powrotu do osiągania dobrych rezultatów –
powiedział Luis Enrique. – Bardzo łatwo byłoby sprowadzać tę
przegraną do indywidualnych błędów piłkarzy, ale niezależnie od
tego punkty już straciliśmy. Musimy poprawić się zarówno jako
zespół, jak i na poszczególnych pozycjach. Żaden z członków
klubu nie wyraził zastrzeżeń co do mojej pracy – dodał
szkoleniowiec Barcelony. Jak widać 45-letni trener pozostaje
względnym optymistą, jednak on i jego sztab mają powody do
zmartwień. W środę Barcelona po raz trzeci w tym sezonie, licząc
wszystkie rozgrywki, dała sobie strzelić w jednym meczu cztery
bramki: wcześniej tak katastrofalne występy w defensywie
przytrafiły się Blaugranie w meczu o Superpuchar Europy (wygrana
5:4 z Sevillą) oraz pierwszym starciu o Superpuchar Hiszpanii
(klęska 0:4 z Athletikiem Bilbao).
Upokorzenie doznane w Vigo na
długo zapadnie w pamięci fanów Barcelony, ale już w najbliższą
sobotę ich ulubieńcy będą mieli okazję do choćby częściowego
odkupienia swoich win. W spotkaniu szóstej kolejki La Liga
Katalończycy podejmą beniaminka z Las Palmas. Te zespoły zmierzą
się ze sobą po raz pierwszy od sezonu 2001/02: wówczas drużyna
Las Palmas co prawda spadła z Primera Division, ale dwukrotnie
potrafiła zremisować z wyżej notowanym rywalem (0:0 i 1:1).
Podobny wynik w najbliższy weekend zostałby na Camp Nou odebrany
jako nie mniejsza kompromitacja niż wspomniana porażka z Celtą.
Znacznie lepsze nastroje przed
szóstą serią spotkań panują za to w Madrycie. Dzięki środowej
wpadce Barcelony Real awansował bowiem na fotel lidera rozgrywek i
to on będzie teraz uciekał, a nie gonił w tabeli odwiecznego
rywala. W sobotę Królewscy przed własną publicznością zagrają
z Malagą o piąte z rzędu ligowe zwycięstwo w obecnym sezonie. Ta
sztuka powinna im się udać, gdyż podopieczni Javiego Gracii
jeszcze ani razu nie wygrali, a na dodatek pozostają jedyną drużyną
w lidze hiszpańskiej, która w trwających rozgrywkach nie strzeliła
nawet gola.
Poza Malagą bez zwycięstwa w
sezonie 2015/16 są także Levante oraz Sevilla. Drużyna Grzegorza
Krychowiaka w sobotni wieczór podejmie Rayo Vallecano. Dla
Andaluzyjczyków wcale nie będzie to łatwa szansa na przełamanie
się, bo Rayo przyjedzie na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan
opromienione dwoma kolejnymi wygranymi z rzędu (1:0 z Las Palmas i
2:1 ze Sportingiem Gijon).
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.