Niespełna 35 tysięcy kibiców zgromadzonych w piątkowy wieczór na trybunach Estadio Benito Villamarin nie zobaczyło ani jednego gola. Betis w efekcie podzielił się punktami z Deportivo La Coruna. Ekipa z Sewilli na inaugurację dostała solidną i bolesną lekcję piłki nożnej od Barcelony. Duma Katalonii wbiła Betisowi aż sześć goli, sama tracąc dwa. Niecały tydzień później ekipa z Estadio Benito Villamarin podejmowała Deportivo, które na starcie poradziło sobie z Eibarem (2:0).
Piątkowe spotkanie było stosunkowo wyrównane, ale pierwszą groźna sytuację stworzyli sobie gracze gospodarzy. Po niecałych 20 minutach Antonio Sanabria wbiegł w pole karne rywala i uderzył świetnie podaną do niego piłkę. Jeden z obrońców zablokował strzał i skończyło się jedynie na rzucie rożnym.
Gospodarze wynik otworzyć mogli jeszcze kilka minut przed przerwą. Sanabria znów był jednak nieskuteczny. Jego strzał zza pola karnego przeleciał nad bramką. Po zmianie stron do głosu na chwilę doszli też gracze Deportivo, ale byli podobnie bezproduktywni jak gospodarze. Minuty mijały, a obie drużyny marnowały kolejne okazje. Wreszcie sędzia postanowił zakończyć mecz, dzieląc punkty po równo.
W następnej kolejce Betis zmierzy się z Valencią, natomiast Deportivo podejmie na własnym obiekcie Athletic Bilbao.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.