Hiszpania: Deszcz przeszkodzi w śrubowaniu rekordu?
FC
Barcelona kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i wcale nie ma zamiaru
się zatrzymywać. Drużyna Luisa Enrique już pobiła klubowy rekord
liczby meczów z rzędu bez porażki i aktualnie śrubuje nowy. W
osiągnięciu kolejnego dobrego wyniku Dumie Katalonii może jednak
przeszkodzić… pogoda.
Luis Enrique i jego drużyna pozostają niepokonani już od 31 spotkań. Czy w sobotnie popołudnie przedłużą znakomitą passę? (foto: Ł. Skwiot)
Barca
nie doznała porażki już w 31 kolejnych spotkaniach (poprzedni
klubowy rekord należał do zespołu Pepa Guardioli z sezonu 2010/11
i wynosił 28 gier), a znakomitą passę kontynuuje od połowy
października ubiegłego roku. Teoretycznie mistrzowie Hiszpanii nie
powinni mieć problemów z powiększeniem swojego osiągnięcia o
kolejną wiktorię, bowiem w 25. kolejce Primera Divison zmierzą się
na wyjeździe z beniaminkiem z Las Palmas. Plany wirtuozów ze
stolicy Katalonii może jednak pokrzyżować aura.
Od
kilku dni na słynących przecież ze znakomitej pogody Wyspach
Kanaryjskich intensywnie pada deszcz ze śniegiem i wieje bardzo
silny wiatr. Sytuacja w Las Palmas i okolicach jest tak poważna, że
tamtejsze władze ogłosiły na najbliższy weekend pomarańczowy
alarm ze względu na zapowiadaną niską temperaturę, ulewne opady
deszczu i gradu, a także porywisty wiatr, którego podmuchy mają
osiągać prędkość nawet do 100 km/h. Takie warunki atmosferyczne
muszą wpłynąć na stan boiska na Estadio Gran Canaria, co dla
grających techniczny futbol gości jest fatalną wiadomością. W
każdym razie o możliwości przełożenia sobotniego meczu na inny
termin nikt w Hiszpanii nie mówi.
Co
ciekawe, przy okazji spotkania w 25. kolejce ligi hiszpańskiej
Barcelona zawita w Las Palmas po raz pierwszy od niespełna 15 lat.
Swój ostatni mecz na Wyspach Kanaryjskich Blaugrana rozegrała w
sezonie 2001/02 – tamta konfrontacja zakończyła się bezbramkowym
remisem.
Jednak
to nie spotkanie Las Palmas z Barcą będzie głównym wydarzeniem
weekendu w Hiszpanii. Takim mianem bez cienia wątpliwości należy
określić niedzielną rywalizację pomiędzy Atletico Madryt a
Villarrealem. Te drużyny walczą w obecnych rozgrywkach o zupełnie
inne cele, ale dla obu ekip ten mecz będzie tak samo istotny. Los
Colchoneros tracą do liderującej w tabeli Barcelony już sześć
punktów i jeśli chcą pozostać w grze o mistrzostwo, to nie mogą
sobie pozwolić na jakiekolwiek potknięcie. Z kolei goście, których
w tabeli goni rozpędzona Sevilla, potrzebują punktów w celu
utrzymania czwartej pozycji premiowanej grą w eliminacjach Ligi
Mistrzów. Na Estadio Vicente Calderon drużyna Villarrealu
przyjedzie zaledwie trzy dni po wyczerpującym starciu z włoskim
Napoli w 1/16 finału Ligi Europy (podopieczni Marcelino zwyciężyli
1:0 po znakomitym strzale Denisa Suareza z rzutu wolnego).
Innym
reprezentantem hiszpańskiej piłki w rozgrywkach Ligi Europy jest
Valencia. W czwartek Nietoperze zaliczyły świetny występ w starciu
z Rapidem Wiedeń: na Estadio Mestalla gospodarze wygrali aż 6:0, a
bohaterem wieczoru został 20-letni Santi Mina, który zdobył dwa
gole i zanotował trzy asysty przy trafieniach kolegów! Czy
pucharowa wygrana nad Austriakami okaże się zwiastunem lepszych dni
dla zespołu Gary’ego Neville’a? Częściowej odpowiedzi na to
pytanie udzieli niedzielna potyczka Valencii z Granadą.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.