Nie ma w tym sezonie mocnych na
Valencię na Estadio Mestalla. W pierwszym niedzielnym meczu 25. kolejki
Primera Division zespół Nietoperzy wygrał 2:0 z Realem Sociedad.
Drużyna Davida Moyesa ponownie przegrała na wyjeździe
Drużyny, które w obecnych
rozgrywkach przyjeżdżają na mecze do Walencji, mają powody do obaw. Dotychczas
podopieczni Nuno Santo wygrali dziesięć z dwunastu spotkań, jednokrotnie
remisując i ponosząc tylko jedną porażkę w spotkaniu z Barceloną. Na dodatek postawa
Realu Sociedad na wyjazdach w tym sezonie (żadnego zwycięstwa w 11 meczach i tylko
sześć zdobytych punktów) kazała przypuszczać, że gospodarze zanotują łatwą
wygraną.
W pierwszej połowie
Valencia była stroną przeważającą, ale goście z San Sebastian umiejętnie się
bronili. W efekcie, rezultat po pierwszych 45 minutach brzmiał 0:0.
Druga część gry toczyła
się już w pełni pod dyktando gospodarzy. W 53. minucie padła pierwsza bramka
niedzielnego spotkania: Valencia wykonywała aut z prawej strony boiska, piłka
trafiła do Daniego Parejo, ten świetnie obrócił się z obrońcą na plecach i
zagrał w pole karne wzdłuż linii bramkowej. Do piłki doszedł Pablo Piatti,
uderzył bez przyjęcia, a futbolówka odbiła się jeszcze od Ansotegi i wpadła do
siatki tuż przy słupku.
Zaledwie trzy minuty po
pierwszym golu podopieczni Nuno Santo zadali drugi, decydujący cios. Zespół
Valencii wyprowadził szybki kontratak, Sofiane Feghouli wpadł w pole karne i
zagrał piłkę wzdłuż bramki Realu Sociedad. Kapitalne podanie kolegi z drużyny
wykorzystał Piatti, który urwał się obrońcom i nie dał szans bramkarzowi w
sytuacji sam na sam.
To pierwsze zwycięstwo
Valencii nad Realem Sociedad na własnym stadionie od maja 2011 roku. W tej chwili Nietoperze zajmują czwartą lokatę w tabeli Primera Division. Natomiast podopieczni Davida Moyesa plasują się na 11. miejscu.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.