W
spotkaniu 34. kolejki Primera Division Valencia niespodziewanie
zremisowała 1:1 z Rayo Vallecano na wyjeździe. Oba zespoły
kończyły mecz w dziesiątkę.
W
zgodnej opinii ekspertów faworytami czwartkowej konfrontacji byli
goście z Walencji. Podopieczni Nuno Santo, którzy w środę zostali
wyprzedzeni w tabeli przez Sevillę, potrzebowali punktów, aby
wrócić na czwartą lokatę. Kibice Valencii jednocześnie musieli
zdawać sobie sprawę, że ich ulubieńcy nie są w tym sezonie
wybitnie mocni w meczach wyjazdowych: Nietoperze wygrały tylko sześć
z szesnastu rozegranych poza swoim obiektem spotkań.
Mecz
rozpoczął się znakomicie dla gospodarzy. Już w 19. minucie wyszli
oni na prowadzenie za sprawą Adriana Embarby. 22-latek uderzył
sprzed pola karnego, a piłka wypadła z rąk fatalnie
interweniującego Diego Alvesa. Ten gol w bardzo znacznym stopniu
obciąża konto bramkarza Valencii.
Wiele
wskazywało na to, że mądrze grające Rayo zdoła sprawić sensację
i wygra z Valencią. Tymczasem od 63. minuty gospodarze musieli
radzić sobie w dziesiątkę. Jorge Morcillo sfaulował wychodzącego
na czystą pozycję Pablo Piattiego, za co sędzia ukarał go
czerwoną kartką.
Chwilę
później świetnie z rzutu wolnego przymierzył kapitan Dani Pajero
i na Estadio de Vallecas był remis.
Na
13 minut przed końcowym gwizdkiem siły się wyrównały. Rodrigo
bezsensownie sfaulował w polu karnym bramkarza Rayo, Tono, a arbiter
uznał, że za to zagranie należy się Hiszpanowi wykluczenie z gry.
Do
końca meczu rezultat nie uległ już zmianie. Rayo Vallecano
nieoczekiwanie zdołało zabrać punkty Valencii, a z takiego wyniku
najbardziej cieszy się… Sevilla.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.