Ogromną
niespodzianką zakończyło się niedzielne spotkanie 37. kolejki
ligi hiszpańskiej na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. Sevilla przed
własną publicznością przegrała aż 1:4 z niżej notowaną
Granadą. W składzie drużyny gospodarzy zabrakło Grzegorza
Krychowiaka.
Trener Unai Emery (z prawej) nie miał powodów do zadowolenia po meczu z Granadą (foto: G. Wajda)
Premierowy
gol w niedzielnym spotkaniu w stolicy Andaluzji padł dopiero w
końcówce pierwszej połowy. W pierwszej minucie doliczonego czasu
gry Isaac Cuenca uniknął spalonego i precyzyjnym strzałem z
powietrza dał zespołowi gości prowadzenie. Świetną asystę przy
tym trafieniu zaliczył Youseff El Arabi.
Po
zmianie stron Sevilla zdołała doprowadzić do wyrównania. W 73.
minucie sprzed pola karnego na bramkę gości strzelał Sergio
Escudero, piłkę w polu karnym strącił jeszcze Diego Gonzalez i to
jemu zapisany został gol na 1:1. Warto dodać, że 21-letni obrońca
pojawił się na murawie zaledwie kilkadziesiąt sekund przed
zdobyciem bramki!
Wydawało
się, że podopieczni trenera Unaia Emery’ego pójdą za ciosem i powalczą o
wygraną nad niżej notowanym rywalem. Tymczasem końcówka spotkania
należała do Granady. 11 minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego
gola na 2:1 strzałem głową zaliczył francuski stoper Jean-Sylvain
Babin. W 86. minucie było już 3:1 dla gości, gdy rzut karny
zamienił na bramkę Youseff El Arabi. Na dwie minuty przed
zakończeniem rywalizacji Sevillę dobił Cuenca, który strzelił
swojego drugiego gola, ustalając tym samym wynik meczu na 4:1.
Sensacyjna
wygrana na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan miała dla Granady olbrzymie
znaczenie: trzy punkty wywalczone w Sewilli zapewniły bowiem
podopiecznym trenera Jose Gonzaleza utrzymanie w Primera Division.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.