Sevilla
to ciągle nie ten sam zespół, co w sezonie 2014/15, jednak śladów
kryzysu z początku obecnych rozgrywek na Estadio Ramon Sanchez
Pizjuan już nie widać. Podopieczni Unaia Emery’ego są coraz bliżej
czołówki tabeli: ich strata do czwartego miejsca wynosi obecnie
tylko sześć punktów. A w ten weekend może zostać jeszcze zmniejszona.
Grzegorz Krychowiak zagra w sobotę przeciwko drużynie Sportingu Gijon (foto: G. Wajda)
Co prawda zespół
ze stolicy Andaluzji nadal ma olbrzymie problemy z grą na
wyjazdach (żadnej (!) wygranej w tym sezonie i zaledwie cztery
punkty zdobyte w siedmiu meczach), ale przed własną publicznością
jest ostatnio nie do zatrzymania. W pięciu ostatnich spotkaniach na
swoim stadionie Sevilla zgarnęła komplet punktów, zostawiając w
pokonanym polu kolejno: Rayo Vallecano (3:2), Barcelonę (2:1),
Getafe (5:0), Real Madryt (3:2) oraz Valencię (1:0). Równie
skuteczni w meczach na własnym terenie byli w ostatnim czasie tylko
aktualni mistrzowie Hiszpanii.
Tak
znakomite występy Grzegorza Krychowiaka i jego kolegów w
spotkaniach rozgrywanych na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan sprawiają,
że przed tym weekendem fani Sevilli mogli spać spokojnie. W sobotni
wieczór ekipa Unaia Emery’ego zagra bowiem u siebie ze Sportingiem
Gijon. Podopieczni trenera Abelardo prezentują się w tym sezonie
przeciętnie: aktualnie zajmują 14. pozycję w tabeli, z tylko
czterema punktami przewagi nad strefą spadkową. Drużyna z Asturii
nie powinna więc sprawić gospodarzom większych kłopotów w
sobotniej konfrontacji.
Ewentualna
wygrana Sevilli nad Sportingiem Gijon może przynieść
Andaluzyjczykom poważny awans w ligowej tabeli. Zespoły z miejsc
6-7, a więc Deportivo La Coruna i Athletic Bilbao,
najprawdopodobniej nie wywalczą punktów, bowiem czekają ich
wyjazdowe potyczki odpowiednio z Barceloną i Atletico Madryt. Na
dodatek drużyny znajdujące się w klasyfikacji bezpośrednio przed
ekipą Sevillistas – Eibar oraz Valencia – w niedzielę spotkają
się ze sobą. Niewykluczone więc, że po 15. kolejce Krychowiak i
spółka zameldują się w czołowej siódemce.
Bardzo
ciekawie powinno być w niedzielny wieczór na obiekcie El Madrigal,
gdzie Villarreal podejmie Real Madryt. Gospodarze tych zawodów są w
sezonie 2015/16 mocni na własnym stadionie, gdzie wygrali pięć z
siedmiu dotychczasowych meczów. Ekipa prowadzona przez trenera
Marcelino przed własną publicznością znalazła tylko jednego
pogromcę – była nim Celta Vigo w ósmej kolejce rozgrywek.
Królewscy nie mogą więc liczyć na łatwą przeprawę. Tym
bardziej, że Villarreal to jedna z nielicznych drużyn w Hiszpanii,
z którymi w ostatnich latach Real miewał problemy: z ostatnich
pięciu konfrontacji tych zespołów Los Blancos wygrali tylko dwie,
a trzy pozostałe kończyły się podziałem punktów. Zwycięzcy nie
wyłoniło też marcowe spotkanie na Estadio Santiago Bernabeu, gdzie
padł remis 1:1.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.