FC Barcelona w wielkich męczarniach pokonała Sporting Gijon. Przez większość drugiej połowy utrzymywał się remis 1:1, jednak ostatecznie „Blaugrana” wygrała 3:1.
Barcelona do meczu ze słabeuszem z Gijon przystępowała bez swojej największej gwiazdy, gdyż Leo Messi musiał pauzować za nadmiar żółtych kartek. Z takich samych przyczyn zagrać nie mógł Sergio Busquets. Poza tym z powodu urazów w kadrze meczowej nie znaleźli się Eric Abidal i Thiago. Mimo osłabień nikt nie przypuszczał, że Barcelona będzie miała jakiekolwiek problemy ze zwycięstwem.
W pierwszej połowie „Duma Katalonii” sprawiała wrażenie jakby chciała wejść z piłką do bramki, co ułatwiało skuteczną obronę przyjezdnym. Ostatecznie w samej końcówce pierwszej odsłony gospodarze „rozklepali” defensywę Sportingu, a całą akcję wykończył Andres Iniesta.
Wydawało się, że w drugiej połowie Barcelona będzie miała z górki, a tymczasem na samym jej początku czerwoną kartkę otrzymał Gerard Pique, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję de las Cuevasa. Po dwóch minutach goście niespodziewanie doprowadzili do wyrównania za sprawą, wpuszczonego chwilę wcześniej na plac gry, Davida Barrala. Najlepszy strzelec Sportingu uprzedził Victora Valdesa po bardzo dobrym zagraniu Formose Mendy’ego.
Przez długi okres grający w przewadze piłkarze z Gijon kontrolowali przebieg meczu, jednak na 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry przepięknego gola strzelił Seydou Keita. Od tego momentu Katalończycy się rozluźnili i jeszcze jedną bramkę dołożył Xavi Hernandez.
Barcelona zbliżyła się do prowadzącego Realu na 7 punktów, aczkolwiek „Królewscy” swój mecz rozegrają w niedzielny wieczór. „Blaugrana” musi liczyć na swoich krajanów z Espanyolu, choć trudno przypuszczać żeby ci przywieźli punkty z Madrytu.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.