Trener Barcelony od kilku tygodni zachowuje się w sposób zagadkowy. Coś kombinuje, ale co mianowicie, nie wiadomo – jak powiedział kiedyś rosyjski premier o niemieckim kanclerzu Bismarcku.
(…) Dwa plus dwa musi równać się cztery. Barca w odstępie trzech dni grała dwa mecze, które musiała wygrać: z Valencią w Copa del Rey i Osasuną w Primera Division. Pep dysponował dwoma doświadczonymi rozgrywającymi: Xavim i Fabregasem, bo Andres Iniesta był świeżo po kontuzji. Gdyby w jednakowym stopniu zależało mu na obu zwycięstwach, w jednym meczu zagrałby jeden, a w drugim – drugi. Tymczasem przeciwko Valencii obaj wybiegli w podstawowym składzie, zaś Iniesta pojawił się w końcówce. Przeciwko Osasunie tylko Cesc wszedł na ostatnie 20 minut. Wniosek jest prosty: Pepowi mniej zależy na walce o mistrzostwo niż na zdobyciu Pucharu. Słabym punktem powyższego rozumowania jest fakt, że Xavi nie wystąpił z powodu urazu w kolejnym spotkaniu, przeciwko Bayerowi Leverkusen w Lidze Mistrzów, zatem mógł być niezdolny do gry przeciwko Osasunie. Ale z kolei Iniesta i Fabregas wybiegli na Bay Arena w wyjściowym składzie. Champions League też zatem została potraktowana poważniej niż Primera Division.
Leszek ORŁOWSKI, Piłka Nożna
Cały artykuł do przeczytania w najnowszym tygodniku Piłka Nożna!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.