Najbliższe
dni w Primera Division upłyną pod znakiem rywalizacji pomiędzy
dwoma nadmorskimi kurortami: Walencją i Barceloną. Będzie to
starcie podwójne, bowiem w sobotę zmierzą się ze sobą
najbardziej znane drużyny z tych miast, zaś w poniedziałek dojdzie
to potyczki drugiego garnituru, czyli meczu Espanyolu z Levante.
Drużynę Barcelony czeka w sobotni wieczór wizyta na Estadio Mestalla (foto: Ł. Skwiot)
Pod
względem liczby mieszkańców Barcelona i Walencja zajmują
odpowiednio drugą i trzecią lokatę wśród hiszpańskich miast. W
świecie futbolu ta klasyfikacja prezentuje się jednak zupełnie
inaczej: stolica Katalonii to dzisiaj miejsce numer jeden na mapie
Hiszpanii, Walencja zaś ogląda plecy najlepszych z dalekiej,
dziewiątej pozycji.
W
tej sytuacji wskazanie faworyta sobotniego meczu na Estadio Mestalla
zdecydowanie nie należy do trudnych zadań. Będą nim oczywiście
goście, którzy w ciągu ostatnich siedmiu tygodni po prostu
zmiatają rywali z powierzchni murawy. Od 17 października drużyna
Luisa Enrique rozegrała 11 spotkań, w których odniosła dziesięć
zwycięstw i strzeliła bagatela 38 goli. Barca potknęła się tylko
w październikowym meczu Pucharu Króla, kiedy grając rezerwowym
składem, bezbramkowo zremisowała z występującym na co dzień w
trzeciej lidze Villanovense. Z tym samym rywalem mistrzowie Hiszpanii
zagrali ponownie w minioną środę na Camp Nou: tam wątpliwości co
do kwestii kto jest lepszy nie było już żadnych – gospodarze
gładko zwyciężyli 6:1 (hat-trick Sandro Ramireza, dwa gole Munira
El Haddadiego oraz jedno trafienie Daniego Alvesa) i zameldowali się
w 1/8 finału turnieju.
Także
w środę swój mecz w Copa del Rey rozegrała Valencia. Nietoperze
wygrały 3:1 na wyjeździe z innym trzecioligowcem, FC Barakaldo.
Gole dla gości strzelali w tym spotkaniu Joao Cancelo, Jose Gaya, a
także Daniel Parejo. Pierwszy mecz 1/16 finału krajowego pucharu
był jednocześnie debiutem w roli szkoleniowca Valencii Gary’ego
Neville’a. Prawdziwy chrzest bojowy – i to od razu najtrudniejszy z
możliwych – 40-latek przejdzie jednak dopiero w sobotę. Starcie
przeciwko Barcelonie będzie jednocześnie jego pierwszym poważnym
sprawdzianem w karierze trenerskiej – do tej pory ten były wybitny
piłkarz nie prowadził bowiem samodzielnie żadnego zespołu, a jego
jedyne doświadczenie ogranicza się do pełnienia funkcji asystenta
Roya Hodgsona w reprezentacji Anglii.
W
minorowych nastrojach do zaplanowanego na sobotę spotkania z Getafe
przystąpi Real Madryt. Dzień wcześniej Królewscy zostali bowiem
wykluczeni z Pucharu Króla za występ w środowym meczu z Cadiz
(3:1) nieuprawionego Denisa Czeryszewa. Tym samym klub ze stolicy sam
siebie pozbawił szansy na wywalczenie jednego z krajowych trofeów.
Aby kompletnie nie stracić obecnego sezonu, drużyna Rafaela
Beniteza musi więc jak najszybciej odrabiać wynoszącą w tej
chwili sześć punktów stratę do Barcelony. Potknięcia w
nadchodzącej konfrontacji z Getafe nikt na Estadio Santiago Bernabeu
nie bierze nawet pod uwagę.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.