Przerywnik.
Chyba tak należy określić 36. kolejkę Primera Division dla
Barcelony i Realu Madryt. Obaj hiszpańscy giganci w ten weekend
zagrają o ligowe punkty, niejako w przerwie pomiędzy meczami
półfinałowymi Ligi Mistrzów. Ani dla Katalończyków, ani tym
bardziej dla Królewskich nie będzie to jednak łatwa i przyjemna
wizyta na krajowym podwórku.
CR7. To na niego w pierwszej kolejności będą liczyli fani Realu podczas starcia Królewskich z Valencią
Real Madryt, który we wtorek
przegrał 1:2 z Juventusem w Turynie, czeka w weekend niezwykle
trudna i zarazem bardzo ważna konfrontacja. W sobotni wieczór
podopieczni Carlo Ancelottiego podejmą Valencię w hicie 36. serii
spotkań La Liga. Można zaryzykować stwierdzenie, że na gorszego
rywala – oczywiście poza Barceloną i Atletico – w przerwie
pomiędzy półfinałami Champions League Królewscy nie mogli
trafić. W 2015 roku ekipa z Walencji przegrała zaledwie dwa ligowe
spotkania (Real doznał w tym czasie czterech porażek) i ciągle
liczy się w grze o miejsce na najniższym stopniu podium Primera
Division. Na dodatek zespół prowadzony przez Nuno Santo już raz w
tym sezonie znalazł sposób na Los Blancos: w styczniu na Estadio
Mestalla gospodarze zwyciężyli 2:1. W tamtym meczu Real szybko
objął prowadzenie po golu Cristiano Ronaldo z rzutu karnego, jednak
w drugiej połowie obrońcy Valencii, Antonio Barragan oraz Nicolas
Otamendi, odwrócili losy rywalizacji.
Sobotnia potyczka zapowiada się
więc jako wielkie wyzwanie dla trenera Ancelottiego i jego
piłkarzy. Real stanie naprzeciw bardzo silnego rywala, a w
perspektywie będzie miał przecież nadchodzący rewanż z
Juventusem, w którym tylko wygrana zapewni mu awans do drugiego z
rzędu finału Ligi Mistrzów. Ulgowe potraktowanie starcia z
Valencią nie wchodzi jednak w grę, bowiem ewentualna strata punktów
może definitywnie przekreślić szanse Królewskich na mistrzostwo
Hiszpanii. Na dodatek na murawie Estadio Santiago Bernabeu nie pojawi
się Luka Modrić, który nadal leczy kontuzję. Szansę na występ
ma za to Karim Benzema, który w tygodniu wrócił do treningów z
pełnym obciążeniem.
Łatwiejsze, choć wcale nie
łatwe zadanie czekać będzie Barcelonę. Główni pretendenci do
mistrzowskiego tytułu podejmą u siebie nieobliczalny Real Sociedad
San Sebastian. Co ciekawe, Barca nie potrafi wygrać z tą drużyną
w Primera Division od września 2013 roku. Wówczas na Camp Nou
gospodarze zwyciężyli 4:1, jednak w dwóch następnych ligowych
konfrontacjach tych zespołów górą był Real Sociedad, który
przed własną publicznością wygrał 3:1 w lutym ubiegłego roku
oraz 1:0 w rundzie jesiennej obecnego sezonu.
Nic nie wskazuje jednak na to,
aby drużyna prowadzona przez Davida Moyesa miała podtrzymać tę
dobrą passę w sobotnim meczu. Real spisuje się w tym sezonie
katastrofalnie na wyjazdach – poza swoim boiskiem wygrał zaledwie
jedno z 17 rozegranych do tej pory spotkań! Trudno więc
przypuszczać, aby zespół z San Sebastian był w stanie zatrzymać
rozpędzoną Barcelonę, która kilka dni temu odprawiła z kwitkiem
wielki Bayern Monachium…
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.