W pierwszym niedzielnym meczu La Liga Eibar przegrał z Espanyolem 1:2.
fot. Łukasz Skwiot
Starcie między dwiema drużyna z dołu tabeli było spotkaniem o przysłowiowe „sześć” punktów. Zarówno Eibar, jak i Espanyol, w trzech poprzednich meczach ugrały po jednym punkcie, słabo rozpoczynając sezon. „Papużki” były w jeszcze gorszej sytuacje niż ich rywale. Przed tym meczem jako jedyna drużyna w całej Primera Division ani razu jeszcze nie trafiła do siatki rywala.
Pierwsza połowa nie przyniosła nie tyle bramek, co nawet celnych strzałów. Przy piłce częściej byli gospodarze, ale przewaga w posiadaniu nie przełożyła się w bardzo dużą przewagę w liczbie wykreowanych sytuacji. Baskowie dopięli swego w 58 minucie. Z rzutu wolnego z bocznej strefy boiska dośrodkował Fabian Orellana, a piłkę do siatki skierował środkowy obrońca, Ivan Ramis.
Wydawało się, że Espanyol przegra trzecie spotkanie w czwartym meczu ligowym i znowu zakończy je bez gola. Niespodziewanie w 76 minucie, Matias Vargas popisał się świetnym przerzutem do wychodzącego za linię obrony Facundo Ferreyry, a ten doprowadził do wyrównania. „Papużki” stać było na jeszcze jedno trafienie. Zrobił to wprowadzony chwilę wcześniej EstebanGranero. Hiszpan z najbliższej odległości skierował do siatki piłkę, dograną po akcji, wynikłej z błędu obrony gospodarzy. Końcówka spotkania była nerwowa dla obu drużyn. W doliczonym czasie gry z boiska wyleciał Naldo, który za uderzenie rywala dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.