W hicie 12. kolejki hiszpańskiej La Liga Sevilla podzieliła się punktami z Atletico Madryt.
Diego Simeone FOTO: REUTERS
W kategoriach zadań trudnych do wykonania należało rozpatrywać wskazanie wyraźnego faworyta starcia Sevilla – Atletico Madryt. Obie drużyny w jedenastu kolejkach hiszpańskiej La Liga zgromadziły po dwadzieścia punktów. Wszyscy szeroko pojęci obserwatorzy piłki nożnej (od dziennikarzy, przez bukmacherów, po zwykłych kibiców) wieszczyli wyrównaną rywalizację.
Przewidywania pokryły się z rzeczywistością. Tak Sevilla, jak i Atletico w pierwszej odsłonie meczu nie stworzyli wielu sytuacji podbramkowych. Dość powiedzieć, że w pierwszych czterdziestu pięciu minutach padły tylko dwa celne strzały – po jednym w wykonaniu każdej z drużyn. Niemniej jednak w futbolu liczy się skuteczność, a nie ilość wykreowanych szans, co udowodnili podopieczni Julena Lopeteguiego.
Po niespełna pól godziny gry Sevilla wyszła na prowadzenie. W 28. minucie arbiter Jose Luis Gonzalez Gonzalez odgwizdał rzut wolny. Do piłki podszedł Ever Banega. Argentyński pomocnik dośrodkował w pole karne w kierunku. Futbolówkę przejął zupełnie niepilnowany Franco Vazquez, który oddał głową strzał na bramkę Jana Oblaka. Swoje pięć groszy dołożył Słoweniec, który – nie wiedzieć dlaczego – nie sparował piłki w bok lub przed siebie mimo, że skuteczna interwencja dla golkipera jego klasy w tej sytuacji była wręcz formalnością, a stadionowy spiker kilkanaście sekund później wykrzykiwał imię i nazwisko strzelca gola wspólnie z kibicami.
Przyjezdni ze stolicy Hiszpanii w drugiej połowie meczu wzięli się ostro do roboty. Diego Simeone w trakcie przerwy dokonał dwóch zmian w szeregach swojej drużyny, co poskutkowało lepszą grą w wykonaniu „Los Colchoneros”. W 56. minucie Diego Costa wpisał się na listę strzelców, lecz zaledwie kilka chwil potem został z niej wykreślony, gdyż sędzia nie uznał bramki, uprzednio dokonując wideo-weryfikacji.
Nadmieniona sytuacja bynajmniej nie zniechęciła madrytczyków. Wprost przeciwnie. Na zegarze wybiła godzina gry, kiedy to Atletico wyrównało rezultat spotkania. Po rozegraniu zespołowej akcji Santiago Arias dośrodkował w pole karne, gdzie znajdował się przez nikogo niekryty Alvaro Morata. Hiszpańskiemu napastnikowi nie pozostał nic innego, jak głową skierować z bliskiej odległości piłkę do bramki rywali.
W 70. minucie Nemanja Gudelji bezmyślnie sfaulował Koke w obrębie pola karnego w całkowicie niegroźnej sytuacji. Sędzia Gonzalez Gonzalez bez wahania wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Diego Costa. Hiszpan z brazylijskim paszportem uderzył mocno na bramkę, lecz jego intencje wyczuł Tomas Vaclik, parując piłkę do boku. Vaclik popisał się również podczas dobitki, którą egzekwował sfaulowany kilkadziesiąt sekund wcześniej Koke, jednak po raz kolejny górą był czeski golkiper.
Mecz zakończył się remisem. W pełni sprawiedliwym remisem. Sevilla przeważała w pierwszej połowie, a Atletico w drugiej. W zaistniałej sytuacji tylko podział punktów wchodził w grę. I tak też się stało.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.