Dwa do jednego. Takim rezultatem zakończyło się pierwsze i jak dotąd jedyne w tym sezonie spotkanie Manchesteru City z Chelsea. The Blues są żądni rewanżu, a ponowna potyczka obu drużyn będzie wydarzeniem 31. kolejki Premier League, która startuje we wtorkowy wieczór.
Jak Lampard i jego piłkarze wypadną na tle rozpędzonego Manchesteru City? (fot. Reuters)
Na szlagier będzie trzeba jednak poczekać. Mecz na Stamford Bridge zostanie rozegrany w czwartek i zamknie zbliżającą się serię zmagań. Nie poznamy w niej jeszcze ani nowego mistrza Anglii, ani pierwszego spadkowicza, lecz emocji zabraknąć nie powinno. Zadbają o to przede wszystkim zespoły rywalizujące o prawo do występów w europejskich pucharach i te, które drżą o utrzymanie.
ZJEDNOCZONA ŚRODA
W środę dojdzie do spotkania drużyn, które marzą o zasłużeniu na występy w najbardziej prestiżowych rozgrywkach międzyklubowych na Starym Kontynencie. Poza celem jednoczy je człon nazwy. Dzieli – dyspozycja po powrocie na boisko po trzech miesiącach przerwy.
Wprawdzie Manchester United zremisował z Tottenhamem, ale z przebiegu meczu był stroną przeważającą. Ba, gdyby nie błąd formacji defensywnej, z Harrym Maguirem oraz Davidem de Geą na czele, niechybnie przywiózłby ze stolicy komplet punktów. Na jeden zapracowali w szczególności Paul Pogba i Bruno Fernandes. Po ostatnim gwizdku arbitra Ole Gunnar Solskjaer nie mógł nachwalić się Francuza. Zdaniem norweskiego szkoleniowca, 27-latek udowodnił, iż może grać u boku portugalskiego partnera z pomocy. Czy obaj zawodnicy znajdą się w wyjściowym składzie Czerwonych Diabłów na potyczkę z Sheffield United?
To dalekie jest na razie od formy, którą prezentowało przed pandemią. The Blades rozegrali już dwa spotkania, a ich dorobek powiększył się tylko o jedno oczko. Jak na starcia z Aston Villą i Newcastle United – bardzo mało. Podopieczni Chrisa Wildera nie przypominają samych siebie – w ich grze niewiele jest typowych dlań przewag liczebnych w bocznych strefach boiska – ale nie tracą nadziei na pomyślne zakończenie sezonu. Aby tak się stało muszą się jednak prezentować zdecydowanie lepiej aniżeli w zeszłą niedzielę.
Równolegle do zmagań na Old Trafford odbędą się mecze Newcastle z Aston Villą, Norwich z Evertonem oraz Wolverhampton z Bournemouth. Potem na murawę wybiegną natomiast piłkarze Liverpoolu i Crystal Palace. The Reds znów nie staną przed szansą na przypieczętowanie tytułu mistrzowskiego, ale ewentualne zwycięstwo przybliży ich do niego na wyciągnięcie ręki.
SZLAGIEROWY CZWARTEK
W czwartek klientów restauracji spod szyldu Premier League czekają dwie przystawki i sowite danie główne. O pierwsze zadbają przedstawiciele Burnley i Watfordu, a także Southampton i Arsenalu. O drugie – gracze Chelsea oraz Manchesteru City.
A przynajmniej tak nakazuje sądzić dyspozycja obu ekip. Londyńczycy wygrali z Aston Villą i umocnili się na czwartym miejscu w tabeli. The Citizens pokonali natomiast Arsenal i Burnley, zdobyli osiem bramek i zredukowali stratę do Liverpoolu do dwudziestu punktów. Szczególnie imponujący był ich poniedziałkowy triumf nad The Clarets. Drużyna z Etihad Stadium strzeliła pięć goli w jednym meczu ligowym już po raz siedemnasty odkąd za sznurki pociąga Pep Guardiola.
5 – Manchester City have score 5+ goals on 17 different occasions in the Premier League since Pep Guardiola joined at the start of the 2016-17 campaign; eight more than any other side. Bullies. pic.twitter.com/A0JlErsyvY
Czy obraz i rezultat widowiska w błękitnej części Manchesteru jakkolwiek wpłynęły na założenia Franka Lamparda? Niekoniecznie. Anglik przyznał, że już przed starciem z The Villans miał w głowie zestawienie personalne zespołu na szlagier na Stamford Bridge. – To będzie inny rodzaj meczu [niż z Aston Villą – przyp. MS], zmierzymy się z drużyną, której zależy na utrzymywaniu się przy futbolówce. Pressing jest ważnym elementem naszej gry, ale nie mogliśmy z niego korzystać w starciu z Aston Villą. Ważniejsza była walka o drugie piłki. Przeciwko Manchesterowi City zamierzamy być bardziej agresywni w odbiorze – przyznał jednocześnie były opiekun Derby County w rozmowie z „The Athletic”.
Czy to wystarczy do zatrzymania rozpędzonych Kevina De Bruyne, Phila Fodena, Riyada Mahreza i spółki? Można mieć spore wątpliwości. Wciąż aktualni mistrzowie kraju za nic mają sobie bowiem przepaść, jaka dzieli ich od The Reds, oraz wysoce prawdopodobne wykluczenie z kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Pragną zakończyć bieżące rozgrywki z przytupem i jak na razie wychodzi im to znakomicie. Wizyta w Londynie to również znakomita okazja do wyrównania rachunków z przeszłości. W zeszłym sezonie Premier League na Stamford Bridge było 2:0 dla gospodarzy.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.