Do końca rundy pozostało jeszcze kilkanaście dni, ale już dziś można zaryzykować tezę, że pod kierunkiem Bogusława Kaczmarka Lechia Gdańsk wreszcie nabrała wiatru w żagle. Okazuje się, że popularny Bobo chce działać nie tylko doraźnie z pierwszą drużyną, ma też plan naprawczy dla całego klubu, który powinien procentować przez lata.
– Każdy klub musi mieć jakąś tożsamość i jakąś filozofię. Trenerzy mogą się zmieniać, ale klub powinien mieć ściśle określony program i na odpowiednim dystansie go realizować – ujawnia „PN” Bobo Kaczmarek. – W tym względzie chciałbym wrócić do czasów sprzed 20 lat, kiedy odchodziłem z Lechii. Wtedy 80, może nawet 90 procent drużyny to byli chłopcy wyszkoleni przeze mnie, Michała Globisza i Józka Gładysza. Ktoś musi jednak koordynować szkolenie, ktoś z kompetencjami dyrektora sportowego, może wiceprezesa, jak już wszystko zacznie dobrze hulać. I nie ukrywam, że za jakiś czas widzę siebie w takiej roli.
– Można wnioskować, że Lechia jest w przededniu rewolucji?
– Nie, ale na pewno będziemy ewoluowali, korzystając z wypracowanych zachodnich standardów. Kiedyś, jako trener juniorów Lechii, najwięcej nauczyłem się dzięki współpracy z Werderem. Gdańsk i Brema to miasta hanzeatyckie, mieliśmy siostrzaną współpracę, i kiedy pojechałem z drużyną juniorów z rocznika Sławka Wojciechowskiego i daliśmy Detscherom popalić, 3:1 wygraliśmy, to nabrali takiego szacunku, że potem mogłem aż do wigilii siedzieć i wszystko podpatrywać. Śmiałem się wtedy, że z nimi właśnie tak trzeba. Ale teraz patrzę jeszcze bardziej na zachód, w kierunku Holandii. Już 10 grudnia zabieram członków sztabu szkoleniowego, ale też ludzi z managementu Lechii na staż do Feyenoordu. Mam nadzieję, że uda się odwiedzić również Eindhoven, może także Groningen, ale wzorce i wypróbowane rozwiązania chcę podpatrywać przede wszystkim w Rotterdamie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.