Bezbramkowym remisem zakończył się jeden z najciekawiej zapowiadających się meczów 5. kolejki rozgrywek pierwszoligowych. GKS Katowice podzielił się przed własną publicznością punktami z Zagłębiem Sosnowiec.
Zagłębie Sosnowiec nadal bez porażki w I lidze (foto: S.Frej)
Starcia na linii Katowice – Sosnowiec od lat elektryzują kibiców w obu miastach i zawsze są określane przez służby jako mecze o mocno podwyższonym ryzyku. Nie inaczej było w środowy wieczór na stadionie przy ul. Bukowej, gdzie w roli faworytów wystąpili jednak gracze Jacka Magiery.
Zagłębie przed wyprawą do Katowic nie doznało jeszcze w lidze ani jednej porażki i plasowało się w czubie stawki. Tego samego nie można było powiedzieć o GKS-ie, który jednak także prezentował się dotychczas przyzwoicie i na pewno chciał wygrać to prestiżowe starcie, co byłoby potwierdzeniem ekstraklasowych aspiracji klubu ze stolicy Górnego Śląska.
Niestety, małe derby nie rzuciły na kolana swoim poziomem. Więcej z gry mieli gospodarze, ale lepsze okazje do zdobycia gola mieli z kolei goście. Najpierw groźne uderzenie Żarko Udovicia zdołał obronić Mateusz Abramowicz, a następnie bliski skierowania piłki do siatki był Tin Matić.
Zawodnicy Jerzego Brzęczka potrafili się odgryzać i także mieli swoje okazje. W spojenie bramki Zagłębia trafił Marcin Bębenek, a całkiem dobre szanse marnowali Eryk Sobków i Tomasz Foszmańczyk.
Ostatecznie, goli w Katowicach nie oglądaliśmy i obie drużyny podzieliły się punktami. Taki wynik oznacza, że Zagłębie po pięciu kolejkach nadal nie znalazło swojego pogromcy.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.