Arka Gdynia wywiozła zasłużone trzy punkty z Elbląga (4:1) po świetnej drugiej połowie. Bezbramkowym remisem zakończyło się natomiast spotkanie w Łęcznej, gdzie Dolcan grał z Bogdanką. Jednak prawdziwy horror przeżyli kibice Olimpii Grudziądz. Miejscowi prowadzili już 3:0, by ostatecznie tylko zremisować z Wisłą Płock (3:3).
Biednemu zawsze wieje wiatr w oczy. Przez prace budowlane trwające na stadionie w Ząbkach Dolcan nie mógł podjąć na własnym obiekcie Bogdanki i zagrał w roli gospodarza w… Łęcznej. Podopieczni Roberta Podolińskiego rozpoczęli spotkanie z animuszem, jakby faktycznie grali przed własną publicznością. Co i rusz nękali Sergiusza Prusaka, ale brakowało im zimnej krwi pod bramką rywali lub świetnie się spisywał golkiper gości. W pierwszej odsłonie meczu rzucała się w oczy bardzo słaba gra Bogdanki, która przecież grała na swoim boisku. Po zmianie stron mecz wyglądał podobnie, czyli ataki Dolcanu i brak pomysłu na grę ze strony łęcznian. Po niezbyt dobrym spotkaniu oba zespoły podzieliły się punktami.
Potyczka czerwonej latarni rozgrywek z odmieniona Arką rozpoczęła się zaskakująco, bo od ataków outsidera. Jednak gra do przodu to jedno, a gole to druga sprawa i na kilka minut przed przerwą to gdynianie wyszli na prowadzenie. Grzegorza Szamotulskiego pokonał napastnik gości Bartosz Flis. Do wyrównania doprowadził Tomasz Chałas. Potem inicjatywę przejęła już Arka, która zdobyła następne trzy gole. Strzelali Sławomir Mazurkiewicz, Patryk Jędrzejowski (drugi mecz z ławki i drugie trafienie), a festiwal strzelecki zakończył, ten który go rozpoczął, czyli Flis.
Spotkanie sąsiadów w ligowej tabeli (przed meczem goście mieli punkt straty) rozpoczęło się od ataków Olimpii. Po 25 minutach miejscowi prowadzili już dwoma bramkami, za sprawą Adriana Frańczaka i wracającego do składu Macieja Dąbrowskiego. Ten drugi musiał być spragniony gry, bo po kilkunastu minutach dołożył drugie trafienie. Tuż przed przerwą goście zdobyli bramkę dającą nadzieję na lepszy wynik. Jej autorem był Brazylijczyk Ricardinho. W końcówce meczu najpierw z boiska wyleciał strzelec dwóch goli dla Olimpii – Dąbrowski, a kilka minut po tym kontaktowego gola zdobył Ariel Jakubowski, który pewnie wykonał rzut karny. Gospodarze widocznie za bardzo się rozprężyli, bo tuż przed końcem spotkania gola na wagę remisu zdobył wprowadzony na boisko po przerwie Kamil Biliński, a tuż po bramce czerwoną kartkę obejrzał drugi obrońca z Grudziądza – Jarosław Ratajczak. Niesamowita pogoń Wisły zakończyła się sukcesem, ale to tylko źle świadczy o obronie Olimpii.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.