Trener Sandecji Nowy Sącz – Radosław Mroczkowski – miał dziś nosa. Wprowadzony przez niego na boisko jeszcze w pierwszej połowie rezerwowy zdobył dwie bramki, a Biało-Czarni pokonali Pogoń Siedlce (3:0).
Musiałby się wydarzyć cud, żeby Sandecja walczyła o awans do Ekstraklasy. Jednak piłkarze z Nowego Sącza nie mają się co martwić – spadek też im nie grozi. Przed dzisiejszym spotkaniem zajmowali 10. miejsce, z czteropunktową przewagą nad swoim rywalem z Siedlec.
Trener Mroczkowski w sobotę nie dał za długo pograć Sebastianowi Szczepańskiemu. Szkoleniowiec Sandecji zdenerwował się na pomocnika, który daleko przed polem karnym próbował wymusić faul. Szczepański dostał tzw. wędkę już w 27. minucie gry, a na boisko wszedł za niego Filip Piszczek.
Jak się okazało, trener wiedział, co robi. Piszczek w 40. minucie dobiegł do piłki dośrodkowanej z rzutu rożnego i po strzale głową umieścił ją w siatce. Tym samym podwyższył prowadzenie Sandecji na 2:0, bowiem wcześniej do bramki trafił Przemysław Szarek.
Na kilkanaście minut przed końcem spotkania na boisku pojawił się były reprezentant Polski – Dawid Janczyk. 28-latek próbuje się odbudować w klubie z miasta, w którym się urodził. Sobotni występ był dla niego trzecim w tym sezonie. Na listę strzelców napastnik jeszcze wpisać się nie zdołał.
Sandecja zgarnęła komplet punktów, a spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0. Kilka minut przed końcem wynik ustalił superrezerwowy Piszczek.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.