Podbeskidzie pomimo prowadzenia 2:0 do przerwy zremisowało w Tychach.Pierwsze minuty nie były przesadnie ciekawe. Obie drużyny rozkręciły się około 25 minuty. Najpierw Edgar Bernhardt wyłożył piłkę Jakubowi Vojtusowi, który potwierdził, że skuteczność nie jest największym atutem. Po stronie Podbeskidzie odpowiedział Łukasz Sierpina, ale Konrad Jałocha był czujny. W 28 minucie Paweł Oleksy uratował Podbeskidzie po strzale Vojtusa z głowy. W tej sytuacji lepiej mógł się zachować Rafał Leszczyński. Końcówka pierwszej połowy była teatrem jednego aktora. W 44 minucie Kozak idealną wrzutką obsłużył Michała Rzuchowskiego, który strzałem z głowy pokonał Jałochę. Kilka chwil później Kozak napędził kolejną akcję. Akcję sfinalizował Kacper Kostorz, ale był na spalonym. Zbigniew Dobrynin początkowo nie uznał bramki, ale po naradzie z asystentami zmienił decyzję. Do będącego na spalonym Kostorza podawał Maciej Mańka. Do przerwy było 2:0 dla drużyny Krzysztofa Bredego.
Początek drugiej połowy nie wskazywał na duże emocje. Wszystko zmieniło się w 62 minucie, kiedy Hubert Adamczyk asystował przy kontaktowym trafieniu Łukasza Grzeszczyka. W 71 minucie asystent przerodził się w strzelca. Niepewne wyjście Leszczyńskiego otworzyło szansę przed Adamczykiem, a ten nie mógł jej zmarnować.
W 85 minucie Marcin Kowalczyk pociągał za koszulkę we własnej szesnastce Przemysława Płachetę. Dobrynin nie miał wyjścia i wskazał na wapno. Guga Palawandiszwili nie zdołał pokonać Jałochy ani z karnego, ani z późniejszej dobitki. Remis 2:2 zostawił obie drużyny z uczuciem niedosytu.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.