Bogdanka Łęczna po raz siódmy z rzędu nie wygrała meczu i tylko zremisowała z Olimpią w Grudziądzu 0:0. Wynik zadowala gospodarzy, którzy od 47. minuty grali w dziesięciu.
Od początku to Olimpia sprawiała lepsze wrażenie na boisku, ale mimo optycznej przewagi nie zdołała zdobyć gola. Świetną okazję miała natomiast Bogdanka. Dośrodkowywał Veljko Nikitovic, przedłużył piłkę Tomasz Pesir, ale z bliska do pustej bramki nie trafił Brazylijczyk Nildo. W odpowiedzi mieliśmy szarżę Adam Frańczaka, który przedrylował kilku rywali i zagrał do Grzegorza Domżalskiego, ale ten będąc sam na sam z Sergiuszem Prusakiem, nie dał rady go pokonać. Bogdanka miała przed przerwą tylko jeden pomysł na rozegranie akcji. Posyłanie długich piłek do Nildo, ale ten walcząc z kilkoma obrońcami był bezradny.
Druga odsłona rozpoczęła się od mocnego uderzenia. Dosłownie, bo po ostrym wejściu w nogi jednego z piłkarzy Łęcznej, z boiska wyleciał Piotr Ruszkul. Czerwona kartka zaowocowała odważniejszą grą gości, z której jednak nic nie wynikało. Może gdyby skuteczniejszy był Nildo… Oglądaliśmy mnóstwo ostrej gry, gdzie piłkarze nie szczędzili sobie faulów, a arbiter musiał co chwilę interweniować. Na dwie minuty przed końcem meczu dużo szczęścia mieli goście. Łukasz Tumicz wyprzedził obrońcę, a następnie strzelił obok Prusaka, ale obrońcy zdążyli wybić piłkę lecącą do pustej bramki. Gospodarze nie dali się pokonać mimo, że grali prawie całą drugą połowę w dziesięciu.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.