Bardzo ciekawy mecz oglądali w środowy wieczór kibice zgromadzeni na stadionie Wisły Puławy. Miejscowi trzy razy wpisywali się na listę strzelców, ale i tak nie udało im się zdobyć choć jednego punktu w starciu z Chrobrym Głogów (3:4).
Puławianie po dwóch wygranych z rzędu musieli uznać niedawno wyższość bardzo dobrze spisujących się Wigier Suwałki. W kolejnym meczu mieli jednak wrócić na zwycięską ścieżkę. Ich rywalem był bowiem ostatni w tabeli Chrobry. Głogowianie po czterech kolejkach mieli na koncie zaledwie jeden punkt, wywalczony w starciu ze Zniczem Pruszków.
Dziś w Puławach obie drużyny nieszczególnie pilnowały tyłów. Już po 10 minutach gry goście wyszli na prowadzenie po bramce zawodnika z ekstraklasową przeszłością – Mateusza Machaja. Na odpowiedź miejscowych trzeba było czekać do okresu bezpośrednio poprzedzającego przerwę.
Po zmianie stron było jeszcze ciekawiej. Po kwadransie Chrobry znów prowadził, ale tym razem puławianie nie potrzebowali ponad pół godziny, by wyrównać stan meczu. Ba, na 15 minut przed końcem to im wreszcie udało się – przynajmniej na chwilę – przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Problem w tym, że ekipa z Głogowa grała do końca. Obie drużyny miał pogodzić Damiana Sędziaka z 83. minuty. Miał, bo po raz drugi w doliczonym czasie gry na listę strzelców wpisał się Bartosz Kwiecień, dając Chrobremu pierwszy komplet punktów w tym sezonie.
***
Również o 19 rozpoczęło się spotkanie Znicza ze Stomilem Olsztyn. Pruszkowianie w tym sezonie spisują się w marnie. Tak też było w środę, gdy ulegli gościom z Warmii (0:3). Gole dla Stomilu strzelali Tsubasa Nishi, Rafał Zembrowski (trafienie samobójcze) oraz Grzegorz Lech.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.