Przed sezonem temat młodzieżowców wzbudzał ogromne emocje. Wielu trenerów było oburzonych decyzją PZPN, który zbyt późno zmienił przepisy. Po pierwszej części sezonu nadszedł czas na wskazanie zawodników, którzy wykorzystali swoją szansę.
Poprawienie jakości szkolenia grup młodzieżowych, szybszy rozwój nastoletnich zawodników oraz szansa na przebicie się do pierwszej jedenastki – taki był cel reformy, która gwarantowała piłkarzom o statusie młodzieżowca pewne miejsce w podstawowym składzie klubów grających na poziomie I ligi.
Większość szkoleniowców miało zaledwie kilka tygodni, aby ściągnąć do zespołu wartościowych zawodników, którzy nie obniżą poziomu zespołu. A tych podobno było jak na lekarstwo.
– Skoro jeden młodzieżowiec musi przebywać na boisku przez 90 minut, to w zespole musi być ich przynajmniej 3-4, by można było ich poddać rotacji. Twierdzę, że niewielu jest obecnie młodych zawodników, którzy zasługują na grę w pierwszoligowym zespole – żalił się szkoleniowiec Floty, Krzysztof Pawlak.
Swojego zdenerwowania poczynaniami związku nie ukrywał również trener Pogoni, Marcin Sasal. W przypadku Dumy Pomorza problem nie leżał jednak w braku odpowiednich zawodników, lecz… w braku czwartej zmiany.
– Jeżeli na boisku musi przebywać młodzieżowiec, to na ławce muszę mieć kogoś na zastępstwo. Jedną zmianę muszę trzymać na wypadek, gdyby któremuś z zawodników przydarzyła się kontuzja. Tak naprawdę mam zaledwie jedną możliwość korekty ustawienia zespołu, co jest denerwujące. Przykładem niższych lig powinna być wprowadzona czwarta zmiana – komentował całą sytuację trener Sasal.
Z przedsezonowego chaosu, niczym mityczni bogowie, wyłonili się jednak dwaj piłkarze, dla których reforma stała się przepustką do wspaniałej piłkarskiej kariery. Chociaż stawiają dopiero pierwsze kroki w polskiej piłce, to już stanowią o sile swoich zespołów.
Największą gwiazdą rundy jesiennej obecnego sezonu jest niewątpliwie Jakub Świerczok. Osiemnastolatek jest jedyną jasną postacią w zespole Polonii Bytom, która po spadku z Ekstraklasy nie potrafi odnaleźć się na pierwszoligowym poziomie. Wychowanek MOSM Tychy w siedemnastu występach zdobył dwanaście bramek, dwukrotnie popisując się hat – trickiem. Chociaż w końcówce sezonu młody piłkarz wyraźnie obniżył loty, to i tak nazwisko Świerczok zna już cała piłkarska Polska.
– Na początku sezonu ze strzelaniem rzeczywiście było łatwiej. Stwarzaliśmy więcej sytuacji, więc mogłem kilka razy pokonać bramkarza rywali. Teraz gramy już dużo gorzej, więc forma strzelecka również nie jest już taka dobra – mówił piłkarz Polonii.
Chociaż w pewnym momencie niemoc strzelecka Jakuba Świerczoka sięgnęła blisko 500 minut (przełamanie nastąpiło dopiero w ostatnim meczu z Piastem), to i tak młody napastnik jest najskuteczniejszym zawodnikiem I ligi. Dobra gra nie umknęła ekstraklasowym skautom, którzy szybko ustawili się w kolejce po napastnika Polonii. Wśród zainteresowanych są tak renomowane kluby jak Wisła Kraków, Lech Poznań czy… francuskie Sochaux. Młody zawodnik do całego zamieszania podchodzi jednak z dystansem i spokojem.
– Aktualnie jestem piłkarzem Polonii Bytom i skupiam się na grze w tym klubie. Nad swoją przyszłością będą się zastanawiał po zakończeniu rundy – mówił Świerczok. Objawieniem tego sezonu jest również wychowanek Zagłębia Lubin, Adrian Błąd. Młody pomocnik przed tym sezonem został wypożyczony do bydgoskiego Zawiszy, w którym szybko pokazał, że ma papiery na grę. Piłkarz beniaminka I ligi wszystkie spotkania pierwszej części sezonu rozpoczynał w pierwszej jedenastce, a połowę kończył ze strzeloną bramką.
Na dobrą grę młodego zawodnika z największą nadzieją patrzą działacze Zagłębia Lubin. Chociaż sam piłkarz nie wybiega w przyszłość i skupia się na grze w Zawiszy, to trener Pavel Hapal już zastanawia się jak ściągnąć go z powrotem do Lubina. Miedziowi w tym sezonie nie potrafią odnaleźć właściwej formy i po trzynastu kolejkach zajmują miejsce w strefie spadkowej. Adrian Błąd mógłby więc być lekarstwem na niemoc Zagłębia w Ekstraklasie.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.