Na początku roku władzom FC Kaiserslautern i Polonii Bytom udało się ostatecznie dopiąć transfer Jakuba Świerczoka do Bundesligi. Paradoksalnie może się okazać, że sprzedaż najlepszego strzelca może wyjść zespołowi na dobre.
Obfity zastrzyk finansowy spowodował bowiem, że działacze z Bytomia mogą zacząć rozglądać się na transferowym rynku za wzmocnieniami. Te są koniecznie potrzebne, bo spadek zbliża się do Bytomia coraz większymi krokami. Polonia po jesiennych grach plasuje się na przedostatnim miejscu w tabeli i ma na swoim koncie tylko 16 punktów.
Z Polonią już trenują Cabaj, Hermes i Wojciech Wilczyński z Arki Gdynia. W Bytomiu jest już również Mateusz Kwiatkowski z Ruchu Chorzów.
Działacze Polonii zachowują jednak spokój. I mają ku temu powody.
– Póki co nie ma się co cieszyć, bo dalej obowiązuje na nas zakaz transferów. Jeśli nie zostanie zniesiony, to nie wiem co będzie. Z ekonomicznego punktu widzenia nie będzie wtedy sensu grać w pierwszej lidze, bo wiadomo, że spadniemy. Teraz wszystko w rękach PZPN – mówi bez owijania w bawełnę Marek Pieniążek, dyrektor Polonii Bytom.
Polonia na transferze Świerczoka zarobiła około dwa miliony złotych.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.