Dolcan Ząbki nie dał się pokonać Arce Gdynia i przed własną publicznością zremisował z nią 1:1. Dla gospodarzy to trzeci kolejny mecz bez porażki, dla podopiecznych Petra Nemeca dziewiąty, ale wynik satysfakcjonuje tylko miejscowych.
Spotkania nie mogli obejrzeć kibice Arki. Dwa dni przed rozpoczęciem meczu do klubu dotarło pismo z Wydziału Dyscypliny PZPN. W treści można wyczytać, że nakłada się na klub zakaz udziału zorganizowanych grup kibiców w dwóch meczach wyjazdowych oraz grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych. Z trybuny dla VIP-ów mecz oglądali za to byli trenerzy obu ekip – Marcin Sasal i Dariusz Pasieka. Nie ma to raczej związku z objęciem posady szkoleniowca, którejś z drużyn, przez któregoś z panów. Chociaż, kto wie?
Dolcan wygrał dwa ostatnie spotkania i z nadzieją przystępował do potyczki z Arką. Jednak początek meczu zweryfikował szybko te plany. Goście przeprowadzili kilka składnych i groźnych akcji, ale to Dolcan mógł wyjść na prowadzenie. W 11. minucie Robert Chwastek wyszedł sam na sam z bramkarzem Arki, ale zwlekał i dał się dogonić rywalowi. Minutę później prowadził już zespół z Gdyni, za sprawą swojego lewego pomocnika Piotra Tomasika, który świetnie się odnalazł w podbramkowym zamieszaniu. Tuż po stracie gola przez gospodarzy, wzmógł się doping ich najzagorzalszych sympatyków, którzy zawsze sytuują się na trybunie za bramką.
Chwilę po tym z dystansu dobrze uderzył Piotr Bazler, kibice wstali z miejsc, ale strzał okazał się minimalnie niecelny – trafił w boczną siatkę. Potem dość dobrą okazję miał najgroźniejszy strzelec Dolcanu, Maciej Tataj, ale po jego strzale głową – jego imiennik – Szlaga sparował piłkę na rzut rożny. W 26. minucie mógł wyrównać Tataj. Mógł, ale nawet nie próbował. Gdy wychodził sam na sam ze Szlagą, nagle stanął, myśląc, że znalazł się na pozycji spalonej. Doskonała szansa została zmarnowana.
Potem dwukrotnie po kornerach Arki, z kontrą wychodził zespół Dolcanu, ale za każdym razem brakowało precyzji przy rozegraniu piłki. Co się odwlecze, to nie uciecze – w ostatnich sekundach pierwszej połowy do wyrównania doprowadził Tataj. Tym samym zrehabilitował się za sytuację sprzed dwudziestu minut.
Początek drugiej odsłony meczu mógł przynieść bramkę dla gości, ale strzał pomocnika gdynian zatrzymał słupek bramki Rafała Leszczyńskiego. W 53. minucie w jednym ze starć ucierpiał Rafał Grzelak, na boisko weszły służby noszowe, ale zawodnik opuścił boisko o własnych siłach. Po kilkunastu minutach kolejną dogodną okazję zmarnował Tataj. Znalazł się na jedenastym metrze, ale jego uderzenie sparował na korner Szlaga.
Pod koniec meczu inicjatywa była po stronie gości, ale nic z niej nie wynikało. W 82. minucie drugi żółty kartonik obejrzał Bartosz Osoliński i gospodarze musieli kończyć mecz grając o jednego zawodnika mniej. Co warte odnotowania, to Arka w końcówce była karana żółtymi kartkami. W ostatnich fragmentach gry goście praktycznie nie opuszczali połowy Dolcanu, ale do końca rezultat już się nie zmienił.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.