Gdzieś na horyzoncie piłkarze Górnika Zabrze widzą Lotto Ekstraklasę, ale na ten moment od najwyższego poziomu rozgrywkowego dzieli ich duży dystans. W niedzielę piłkarze Marcina Brosza ulegli u siebie Miedzi Legnica (0:2).
Marcin Brosz ma nad czym pracować ze swoimi piłkarzami (fot. Łukasz Skwiot)
Obie drużyny przed rozpoczęciem spotkania miały na koncie po 24 punkty. Poważniej o awansie do Lotto Ekstraklasy myślą górnicy i to od nich kibice wymagali w niedzielę wygranej. Podopieczni Marcina Brosza jednak już po kilku minutach meczu mieli powody do zmartwienia. Z dystansu kapitalnie uderzył Grzegorz Bartczak, a jego imiennik Kasprzik nie miał szans na obronę.
Gospodarze mieli spore problemy z przeciwstawieniem się Miedzi. Przyjezdni mądrze rozgrywali piłkę, a gdy trzeba było – zagęszczali grę w środku pola. Wreszcie, po półgodzinie gry, Trójkolorowi stworzyli sobie kapitalną okazję. Rafał Kosznik wpadł w pole karne, po czym cofnął piłkę do Igora Angulo. Ten oddał płaski strzał, ale prosto w ręce Pawła Kapsy. Kilka minut później górnicy znów byli blisko. Angulo przymierzył w okienko, ale bramkarz Miedzi zaliczył doskonałą interwencję.
W drugiej części spotkania gospodarze w dalszym ciągu pokazywali, że skuteczność nie jest ich mocną stroną. Zupełnie nie ruszało to legniczan, którzy na kwadrans przed końcem wyszli z kontrą. W końcowym jej fragmencie wzorcowo uderzył Wojciech Łobodziński i w zasadzie wiadomo było już, że Trójkolorowi punktów nie zdobędą.
Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Miedzi, która dzięki wygranej awansowała na czwarte miejsce. Górnik zaś spadł na ósmą lokatę.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.