Piłkarze Miedzi Legnica na dobre oddalili od siebie widmo spadku z I ligi. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza pokonali w środowy wieczór Sandecję Nowy Sącz (3:1) i dopisali na swoje konto bardzo ważne trzy punkty.
Drużyna Ryszarda Tarasiewicza odniosła bardzo ważne zwycięstwo (foto: Ł.Skwiot)
Mecz z Sandecją miał dla gospodarzy bardzo duże znaczenie, ponieważ w przypadku porażki czekałby ich nerwowy finisz sezonu. Jak się jednak okazało, goście wyciągnęli do rywala pomocną dłoń, ponieważ od 26. minuty musieli grać w osłabieniu. Przemysław Szarek sfaulował we własnym polu karnym Wojciecha Łobodzińskiego i sędzia nie miał wyboru – wyrzucił zawodnika Sandecji z boiska i wskazał na „wapno”.
Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Łukasz Garguła i Miedź objęła prowadzenie. Kiedy w 38. minucie pięknym uderzeniem z dystansu popisał Petteri Forsell i piłka po raz drugi wpadła do siatki, było jasne, że gospodarzom nic złego stać się już nie może.
Prowadzenie i osłabienie rywala musiało wprowadzić w szeregi gospodarzy nieco rozprężenia, ponieważ tuż po zmianie stron stracili oni gola. W bramce Miedzi nie popisał się Paweł Kapsa, który nie zrozumiał się z Błażejem Telichowskim. Błąd wykorzystał Filip Piszczek, który przejął piłkę i skierował ją do pustej bramki.
Odpowiedź graczy Tarasiewicza była praktycznie natychmiastowa. W 51. minucie zamieszanie w polu karnym Sandecji wykorzystał Grzegorz Bartczak, który z najbliższej odległości pokonał Łukasza Radlińskiego.
Więcej goli w Legnicy już nie zobaczyliśmy i trzy punkty powędrowały na konto Miedzi.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.