Ile trzeba było zapłacić za przegląd wozów VAR? Znany dziennikarz ujawnił kwotę
W ostatnich tygodniach kontrowersje sędziowskie pojawiają się w wielu meczach PKO Bank Polski Ekstraklasy. Dwa tygodnie temu system VAR nie działał w Białymstoku, a wczoraj sytuacja powtórzyła się w Zabrzu.
W spotkaniu pomiędzy Jagiellonią Białystok, a Rakowem Częstochowa doszło do skandalu. Na początku meczu Michael Ameyaw wymusił rzut karny. – Przyaktorzyłem – stwierdził pomocnik Medalików w rozmowie z Foot Truckiem.
🆘 Dlaczego na meczu w Białymstoku nie działał monitor VAR? Nie działał kabel od monitora❗️ Wina leży wyłącznie po stronie PZPN, ponieważ wozy są ich własnością. Livepark wielokrotnie zgłaszał, że kable, które w wozach są od początku używania VAR, powinny być już wymienione. 1/2
Wczoraj przez pierwsze minuty nie działał również system VAR w Zabrzu. Szymon Marciniak, który odpowiadał za wideoweryfikację, udał się jednak do wozu transmisyjnego stacji Canal Plus. W trakcie pierwszej połowy system jednak wznowił pracę i arbiter wrócił do swojego wozu.
– Za wozy VAR odpowiada PZPN. Minęło kilka lat od wprowadzenia, dzisiaj ta technologia jest przestarzała. Wiecie, ile trzeba było wydać, aby przejrzeć te wozy? 60 tysięcy złotych – powiedział Roman Kołtoń w „Programie Piłkarskim” na kanale Meczyki.pl.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.