FC Torino w pierwszym niedzielnym meczu 31. kolejki Serie A wygrało z Interem Mediolan 1:0, więc mediolańczycy nie wykorzystali szansy, by awansować na trzecie miejsce w tabeli. Dla Torino było to pierwsze domowe zwycięstwo nad Interem od ponad 24 lat.
Faworyzowany zespół z Mediolanu został dziś zatrzymany w Turynie przez Salvatore Sirigu. 31-letni bramkarz Torino kilkoma fenomenalnymi paradami sprawił, iż Inter po raz drugi z rzędu zakończył mecz bez strzelonego gola. Sirigu kapitalnie bronił strzały m.in. Mauro Icardiego, Ivana Perisicia czy Milana Skriniara. Raz popełnił wprawdzie prosty błąd, ale jeszcze gorzej zachował się Perisić, który nie potrafił tego wykorzystać.
W 36. minucie po raz pierwszy od pięciu kolejek Inter stracił gola. Perisić wybijając piłkę spod nóg AndreiBelottiego podał ją Lorenzo De Silvestriemu, a ten dośrodkował do Adema Ljajicia. Były piłkarz Interu zdobył bramkę, która, jak się potem okazało, była jedyną w tym spotkaniu. Wprawdzie tuż przed przerwą do siatki trafił także Iago Falque, ale sędzia nie uznał trafienia, gdyż Hiszpan był na spalonym. Były to jedyne celne strzały Torino w pierwszej połowie, co dobrze obrazuje jak wielką przewagę miał Inter.
Goście przeważali także w drugiej połowie, ale nie potrafili sforsować bramki Sirigu. Blisko drugiego gola byli za to gospodarze, ale po strzale De Silvestriego efektowną interwencją popisał się Samir Handanović.
Torino dzięki dzisiejszemu zwycięstwu zmniejszyło stratę do dziewiątej w tabeli Atalanty Bergamo. Inter również nie zmienił swojej pozycji, jest czwarty, ale jeśli Lazio Rzym pokona dziś Udinese Calcio, to stołeczny zespół zepchnie Inter na piątą pozycję.
Interowi nie pomógł Rafinha, nie pomógł Ranocchia grający w środku ataku. Sirigu nie dało się dziś pokonać i Inter zamiast być trzeci, prawdopodobnie spadnie na piąte miejsce w tabeli.