Trwa kiepska passa Interu Mediolan. W niedzielę ekipa z włoskiej stolicy mody uległa na własnym terenie Cagliari (1:2).
Frank de Boer nie ma powodów do zadowolenia
Nerazzurrim ostatnio nie szło najlepiej. Podopieczni Franka de Boera zremisowali pod koniec września z Bologną, a potem ulegli Romie. W niedzielę mieli niezłą szansę na pierwsze październikowe zwycięstwo, które pozwoliłoby im na zrównanie się punktami z SSC Napoli. Na Giuseppe Meazza Inter podejmował znacznie niżej notowane Cagliari.
Bartosz Salamon po raz kolejny zasiadł na ławce rezerwowych. Jego koledzy natomiast mieli co robić na placu boju. W pierwszej połowie Inter miał znaczną przewagę, którą mógł udokumentować w 26. minucie. Wówczas sędzia podyktował nieco naciągany rzut karny. Do piłki ustawionej na 11. metrze poszedł Mauro Icardi i… strzelił obok bramki.
Goście też mieli swoje okazje, ale znakomicie między słupkami spisywał się Samir Handanovic. Po zmianie stron kibice zgromadzeni na trybunach mediolańskiego obiektu wreszcie mieli powód do uśmiechu. Z lewej strony pola karnego płasko piłkę dograł Ivan Perisić, a Joao Mario bez problemu skierował futbolówkę do siatki.
Radość gospodarzy trwała tylko kwadrans. W 71. minucie obrońcy Interu popełnili serię błędów we własnej szesnastce, co skrzętnie wykorzystał Federico Melchiorri. Na domiar złego dla mediolańczyków pod koniec nie popisał się także Handanovic, który najpierw minął się z piłką, a potem sam wepchnął sobie ją do siatki. Nerazzurri stracili drugiego gola, a niewiele później arbiter gwizdnął po raz ostatni.
***
W innym spotkaniu 90 minut rozegrał polski bramkarz Empoli Łukasz Skorupski. 25-latek może być umiarkowanie zadowolony. Z jednej strony udało mu się zachować czyste konto, ale z drugiej dla Azzurrich to już piąty mecz z rzędu bez zwycięstwa. Poza tym Genoa przez prawie godzinę grała w osłabieniu. W pozostałych meczach Sassuolo pokonało Crotone (2:1), natomiast Lazio rzutem na taśmę uratowało remis w starciu z Bologną (1:1).