Najciekawsze spotkanie weekendu w Serie A zaplanowano na niedzielny wieczór. Na wypełnionym po brzegi San Siro piłkarze Milanu nie zachowali koncentracji do ostatniej minuty i w efekcie dali sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk.
Derby Mediolanu były najbardziej wyczekiwanym starciem 13. kolejki Serie A. Ich faworytem byli formalni gospodarze, a więc gracze AC Milan. Jednak poziom motywacji wśród piłkarzy Interu też był bardzo wysoki. Po pierwszy mierzyli się oni z odwiecznym rywalem, a po drugie na ich ławce trenerskiej zadebiutował Stefano Pioli.
Początek spotkania na San Siro nie był szczególnie interesujący. Obie drużyny potrzebowały co nieco czasu, by wyjść w mecz. Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie w 24. minucie podopieczni Piolego. Wówczas głową obok słupka uderzył Ivan Perisić.
Pierwszy gol natomiast padł na niewiele przed przerwą. Giacomo Bonaventura podał w pole karne do Suso, a ten uderzył lewą nogą w kierunku dalszego słupka. Samir Handanovic wyciągnął się jak długi, ale piłka została uderzona tak precyzyjnie, że obronienie strzału było misją awykonalną.
Nerazzurri do szatni zeszli w słabych humorach, tym bardziej, że niewiele przed stratą gola z powodu urazu boisko musiał opuścić Gary Medel. Po zmianie stron na placu boju zrobiło się za to o wiele ciekawiej.
Kilka minut po wznowieniu Perisić wyrzucił piłkę z autu wprost do Antonio Candrevy. Ten podbiegł z futbolówką przed pole karne, po czym przymierzył jak należy. Gianluigi Donnarumma nie dał rady obronić, choć gdyby mu się udało, to pewnie zaliczyłby interwencję kolejki.
Kibice i zawodnicy Nerazzurrich za długo się z wyrównania nie cieszyli. Już pięć minut później Milan znów prowadził. Po kontrze Carlos Bacca podał w pole karne do Suso, a ten po przedryblowaniu Mirandy po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
Druga połowa spotkania była znacznie ciekawsza od pierwszej. Gracze Interu nie mieli zamiaru schodzić z boiska ze spuszczonymi głowami. Bardzo bliski wyrównania był w 67. minucie Perisić. Chorwat uderzył po długim słupku, ale piłka przeleciała tuż obok bramki. Później swoje szanse mieli też Stevan Jovetić czy Mauro Icardi. I gdy już wydawało się, że sędzia gwizdnie ostatni raz przy stanie 2:1, po rzucie rożnym w doliczonym czasie gry do siatki piłkę skierował Perisić. Milan – Inter 2:2!