Spora niespodzianka – tak chyba trzeba nazwać to, co zdarzyło się we wtorek na Goodison Park. Piłkarze Evertonu pokonali mający mistrzowskie aspiracje Arsenal!
Arsene Wenger ma prawo być zawiedziony
Misją piłkarzy z Londynu było zdobycie na Goodison Park trzech punktów. Tylko wtedy udałoby im się w tabeli zrównać z będącą w znakomitej formie Chelsea. Teoretycznie nie miało być to zbyt trudne zadanie. The Toffees ostatnio mocno spuścili z tonu. Najlepszym dowodem na to niech będzie fakt, że od pięciu kolejek nie potrafili zejść z boiska z podniesionymi głowami.
W Premier League zawsze jednak można jednak liczyć na walkę w najlepszym tego słowa znaczeniu. Od początku spotkania oba zespoły okazywały sporo werwy i energii. Problemem jednak była niewielka liczba dobrych podbramkowych sytuacji. Właściwie w 20. minucie Alexis Sanchez wykorzystał pierwszą lepszą. Chilijczyk oddał strzał z rzutu wolnego, a w polu karnym sporego pecha miał Ashley Williams. Defensor Evertonu schował ręce za plecy, ale zapomniał złączyć nóg. Piłka odbiła się od jego dolnego kończyny i – myląc bramkarza – wpadła do siatki.
Gospodarze nie mogliby się pogodzić z tak łatwą stratą gola. Jeszcze przed gwizdkiem oznaczającym przerwę Leighton Baines dośrodkował z lewej strony wprost na głowę Seamusa Colemana, a ten wyrównał po strzale głową stan rywalizacji.
Po zmianie stron tempo meczu wciąż było bardzo wysokie, a walka widowiskowa. Szkopuł jednak w tym, że niewiele z tego wynikało. W 54. minucie na listę strzelców powinien był wpisać się Mesut Oezil, jednak zdecydowanie zabrakło mu spokoju. Podobnie zresztą jak Rossowi Barkleyowi po drugiej stronie boiska.
Czas leciał i zanosiło się na to, że Arsenal nie wygra czwartego ligowego meczu z rzędu. Podopieczni Arsene’a Wengera nie spodziewali się jednak chyba, że kilka minut przed końcem humory popsuje im Williams. Obrońca tym razem zamiast pecha miał szczęście. 32-latek strzelił na 2:1 po dośrodkowaniu Rossa Barkleya z rzutu rożnego.
Gospodarze kończyli w dziesiątkę, bowiem drugą żółtą kartką został ukarany w doliczonym czasie gry Phil Jagielka. Chwilkę później gracze Arsenalu mieli wprost obowiązek trafić do siatki, ale obrona Evertonu dokonała niemożliwego. W końcu sędzia gwizdnął po raz ostatni!
Równolegle na Dean Court toczyło się spotkanie Bournemouth z Leicester City. Mistrzowie Anglii ostatnio niespodziewanie poradzili sobie z Manchesterem City (4:2), ale tym razem nie sprostali AFC Bournemouth. Artur Boruc zachował czyste konto, a gola wartego komplet punktów strzelił dla Wisienek Marc Pugh (1:0).
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.