– Nie mamy dalszych planów niż następny mecz. Idziemy małymi kroczkami – stwierdził Jacek Zieliński przed meczem Polonii Warszawa z Arką Gdynia.
„Czarne Koszule” w sobotę o godz. 19.15 wybiegną na boisko przy Konwiktorskiej osłabione brakiem pauzującego za czerwoną kartkę Euzebiusza Smolarka i kontuzjowanego Artura Sobiecha (kontuzjowany jest też obrońca Maciej Sadlok). W tej sytuacji ciężar gry w ataku najprawdopodobniej spadnie na Daniela Gołębiewskiego, który w tym sezonie jest głównie rezerwowym. W ostatnim meczu w Bytomiu po wejściu z ławki rezerwowych strzelił gola, więc z drugiej strony jest na pewno podbudowany. Tak jak i cała drużyna, która po przyjściu trenera Zielińskiego odniosła trzy kolejne zwycięstwa i nieoczekiwanie zamiast bronić się przed spadkiem stanęła przed szansą gry o udział w europejskich pucharach. Po trzech wygranych mecz z przedostatnią w tabeli Arką wydawałby się idealny do kontynuowania passy. Z drugiej strony jednak gdynianie w poprzedniej kolejce ograli 3:0 Cracovię i też psychologicznie mają „z górki”.
– Przeciwko Arce gra się ciężko. Może i oni nie zdobywają wielu bramek, ale też mało tracą. Nasza w tym głowa, żeby przełamać tę defensywę. W piątek wieczorem wyjeżdżamy na przedmeczowe zgrupowanie i tam sobie wszystko ułożymy. W sobotni wieczór pewnie zadania nie ułatwi nam nasze boisko. Już dwa lata temu było kiepskie i od tej pory nie zmieniłem zdania. Jest tylko nadzieja, że przy dobrej pogodzie za dwa czy trzy tygodnie stan nawierzchni powinien się poprawić. Powinien także dlatego, że mało to boisko obciążamy. Praktycznie mamy na nim tylko przedmeczowy rozruch i mecz. W tygodniu trenujemy w Markach, gdzie zawodnicy wreszcie mają warunki jak przystało na klub ekstraklasy. Widać, że to ich cieszy. Nawet wcześniej przyjeżdżają na trening – powiedział Zieliński. – Mamy pewne kłopoty kadrowe, ale są i plusy w postaci powrotu do gry Radka Mynara. W Bytomiu zagrał nieźle, miał asystę. Poprosił o zmianę, bo nie wytrzymał fizycznie, ale to przecież normalne, bo ten chłopak z powodu kontuzji przez siedem miesięcy nie grał w piłkę – dodał.
O planach zespołu związanych z walką o czołowe lokaty nie chce jednak mówić. – Dzisiaj najważniejsza jest Arka, za tydzień najważniejszy będzie Śląsk. Interesuje nas tylko kolejny mecz. Doraźnych celów sobie nie stawiamy – stwierdził trener Polonii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.